.

4 komentarzy

12,5 🙂 Nie przebrnęłam przez „Grę anioła”, w przeciwieństwie do „Cienia wiatru” w moim odczuciu jest koszmarnie grafomańska (co jest nieźle ironiczne w kontekście fabuły :p ). Natomiast jeśli mogę coś polecić tak naprawdę z głębi serca, to nie tylko „Miasto śpiących książek”, ale wszystkie dzieła Waltera Moersa. Jako fanka fantastyki w niemal każdym wydaniu, trochę się w życiu naczytałam, a takiej wyobraźni nie spotkałam i innego autora. Plus, zawsze mnie kusi żeby pokolorować te cudowne konturowe ilustracje 😀 Najbardziej polecam „Rumo”, ja czytałam rodzeństwu i wszyscy się niesamowicie wkręciliśmy. Myślę że najpierw warto przeczytać samemu i ocenić kiedy można zapoznać dziecko, bo każde ma trochę inną wrażliwość a początek jest nieco brutalny.
Inne „must read” z tej listy to dla mnie „Matylda” (klasyk po prostu) oraz „Jonathan Strange…” – tutaj znowu wyobraźnia i kunszt autorki, ta książka jest po prostu niesamowita. Niepokojąca, cudowna.

Jeśli chodzi o książki o książkach, to moim największym faworytem jest „książka najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski”. Jest to pozycja o książce rozumianej jako przedmiot. Polecam wszystkim pasjonatom literatury 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.