.

20 komentarzy

Z tego wszystkiego "Niekończącej się opowieści" nie lubiłam 😀 a "Małolatów Ninja" owszem 😀 a Panią Doubtfire uwielbiam do tej pory… i maseczkę z tortu 🙂

Wszystkie filmy, które tutaj wymieniałaś, znam i wręcz ubóstwiam. No, może poza "Moją dziewczyną", pierwsze słyszę o tej pozycji. Ja do swojej listy dodałbym też, o ile można je zaliczyć, wszelakie filmy disneya. To je właśnie odpalałem najczęściej na vhsie. Do tego doszedłby też "Mały wampirek". Co tylko był emitowany na polsacie, to zasiadałem przed telewizorem i chłonąłem go jak mało co. Pozdrawiam! 🙂

Pani Doubtfire czy Beethoveen to świetne filmy. Osobiście dołączyłabym do nich jeszcze np Fałszywą dwunastkę 🙂 Więcej nie będę zdradzać, bo natchnęłaś mnie do napisania podobnego posta 😉

To pewnie dziwnie zabrzmi, ale moim ulubionym filmem z dzieciństwa jest "Sok z żuka". Oglądałam go tak często, że mama musiała mnie straszyć zepsuciem kasety. Oprócz wymienionych przez ciebie filmów dodałabym jeszcze "Kevina samego w domu", bo to też bardzo fajny film, chociaż telewizja polska bardzo próbuje nam go obrzydzić 😉 O, i "Mała księżniczka" z 1995 roku!

Niemal wszystkie, które wymieniłaś, znam z własnego dzieciństwa – niebywałe wspomnienia 🙂 Dodałbym od siebie "Sok z żuka", "Goonies", E.T.", "A.I. Sztuczną inteligencję", "Powrót do przyszłości", "Człowieka przyszłości" i jeszcze wiele, wiele innych filmów młodzieżowo-familijno-przygodowych, o których teraz zapomniałem. Sporo z nich to oczywiście też, poza kasetami, które wraz z moim dorastaniem przeżywały powoli swój schyłek, telewizja i np. niedzielne pasmo Polsatu.

Och! I "Jumanji"! Jak mogłem zapomnieć…

Haha, niby lata 90. mnie ominęły, a i tak znam te filmy. Również dobrze się przy nich bawiłam. Karate Kid wspominam najlepiej. Często oglądałam poszczególne części 🙂
Pozdrawiam!

"Moja dziewczyna" to jeden z nielicznych filmów, które muszę oglądać z paczką chusteczek. Uwielbiam go! "Pani Doubtfire" mogę oglądać w nieskończoność i nigdy mi się nie znudzi. Natomiast nigdy nie przepadałam za "Uwolnić orkę", doceniłam go dopiero kilka lat temu. 🙂

"Moją dziewczynę" kocham i zawsze wzrusza mnie akcja z pszczołami… 🙁 Oczywiście bardzo miło wspominam także ponadczasowe "Tajemniczy ogród", "Beethovena" oraz "Panią Doubtfire". 🙂

Niekończąca się opowieść! Do tej pory pamiętam muzykę, niemal od razu pojawia się w głowie, gdy tylko pomyślę o tym filmie. Jednak mnie dzieciństwo kojarzy się głównie z Kevinem, który towarzyszy mi do dziś. Uważam nawet, że święta bez Kevina, to nie święta.
Mnie łatwiej byłoby zrobić ranking bajek, bo jednak ich więcej oglądałam.

Sporo tytułów było i hitami mojego dzieciństwa. Nie wiem ile razy widziałam "Uwolnić orkę" czy "Tajemniczy ogród", które miałam na VHS. Mniej (ale za to ilekroć było w tv) oglądałam "Powrót do przyszłości" – z zaznaczeniem, że najbardziej lubię te pierwsze części. Karate Kid wciągał na maxa 😀 Ach, te czasy!

A ja byłam dzieckiem trochę wcześniej niż Ty i lubiłam "Bąble" i "Chłopak i dziewczyna", tak patriotycznie bardziej 🙂 Jako, ze długo byłam dzieckiem, chyba dłużej niż współczesne dzieci to uwielbiam jednak "Tajemniczy Ogród" . A i jeszcze, tylko nie pamiętam, jaki to okres, kochałam oglądać "Robin Hooda" z Michaelem Praedem

świetny wpis, uwielbiałam wszystkie części Beethovena (nadal marzę o takim psie).
Twój post zainspirował mnie do stworzenia własnej listy top filmów z dzieciństwa, dzięki! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.