Agent, Manuela Gretkowska
Cholerna Gretkowska. Czuję się przez nią jak zgnieciona kartka papieru, jak materiał, który przeszedł przez wyżymaczkę. Jak człowiek, któremu wyrwano i zadeptano serce, a potem zmiażdżone wciśnięto z powrotem. Tchu mi brakuje, łzy boją się przecisnąć na zewnątrz i właściwie nie mam pojęcia, co powinnam teraz ze sobą zrobić. Powiedzieć, że proza Gretowskiej jest znakomita, wyborna i niesamowita to taki banał, że aż się niedobrze robi. Mogłabym wylać tutaj całe morze pięknych, wzniosłych…