Dziewczyna, która pływała z delfinami, Sabina Berman

Pamiętacie plakat z filmu Forrest Gump? Tom Hanks na ławce nad nim czerwono-niebieski napis. Koncepcja dokładnie taka sama, jak w przypadku Dziewczyny, która pływała z delfinami. Czy to dobrze, że tę wydawniczą nowość reklamuje się na bazie porównania do dzieła pana Grooma? Nie sądzę. Bo o ile obraz z Tomem Hanksem uznaję za naprawdę wyśmienity, o tyle książkę uważam za nużącą i przeciętną. I dla dzieła Sabiny Berman wręcz krzywdzące jest porównywanie z tamtą powieścią… Oczywiście – z punktu widzenia marketingu – doskonale rozumiem ów zabieg. Nawet bohaterów i ich losy można ze sobą porównać, ale tak naprawdę są to dwie różne historie. I to stojące na zupełnie innym poziomie…

Narratorką i główną bohaterką Dziewczyny, która pływała z delfinami jest Karen. Zdolna Inaczej. Niezwykła dziewczyna o niecodziennym spojrzeniu na świat. Nieco naiwna, nieco tajemnicza, ale przede wszystkim zabójczo ujmująca. Zawsze chadza własnymi ścieżkami, a kiedy życiowa sytuacja ją przerasta… po prostu znika. Przez wielu uważana za głupią i nienormalną, Karen wyróżnia się niesamowitą, ponadprzeciętną inteligencją. To właśnie jej osobliwe spojrzenie na świat sprawia, że powieść ta jest tak niezwykła i ujmująca. Karen nie da się nie lubić! A jej świata… Jej świata nie można nie kochać!

Dziewczynie, która pływała z delfinami zawdzięczam wiele pięknych godzin, wypełnionych wyborną lekturą. Ta historia porywa, fascynuje i intryguje. Potrafi i bawić, i wzruszać. Jest – w całej rozciągłości – po prostu niezwykła…

Powieść Sabiny Berman to nie tylko ciekawe spojrzenie na człowieka i ludzką inteligencję, ale i na okrucieństwo wobec zwierząt, działania, rządzące światem przyrody i nasze współistnienie z innymi istotami. Pod przykrywką lekkiej historyjki o ciekawej dziewczynie kryje się naprawdę głębokie przesłanie i nauka. Przede wszystkim o moralności i bezinteresownej dobroci. Sabina Berman nie daje gotowych recept na to, jak żyć i jakim być, ale ustami Karen naprowadza czytelnika na odpowiednie szlaki… Warto więc tę historię poznać i poświęcić chwilę na refleksję.

Moja ocena: 9/10

0 komentarzy

Kolejna pozytywna recenzja:)
Cieszę się bardzo, bo to oznacza, że książka jest naprawdę wartościowa, a mam ochotę ją nabyć w najbliższym czasie 🙂

Szczególnie okrucieństwo w stosunku do zwierząt w literaturze wydaje mi się interesujące, bo jest to jedna z tych rzeczy, przez które wstydzę się bycia człowiekiem… Nie lubię takich komercyjnych zabiegów, tym bardziej, że jeśli książka dobra to z pewnością wybroniłaby się sama 🙂 Cudownych wakacji życzę!

Udanych wakacji!
A co do okładki tej książki i porównań z Forrestem Gumpem… Ja nie lubię tego typu zabiegów, bo książka wbrew oczekiwaniom twórców mnie wtedy jeszcze bardziej zniechęca.

Miałam tę książkę przeczytać, ale skoro jest tam o okrucieństwie wobec zwierząt, to pasuję. Tak je kocham, że gdybym przystąpiła do jakiejś organizacji broniącej ich praw, to szybko przeszłabym na "ciemną stronę mocy". Nawet artykuły w gazetach budzą we mnie straszliwą żądzę mordu.

Mi również od początku nie spodobało się to porównanie do Forresta Gumpa i przez to książka ta straciła u mnie na swoim pierwszym wrażeniu ,jednak po tej recenzji dopisuję ją do swojej listy 🙂

Kolejna książka, którą po prostu MUSZĘ przeczytać! I mam nadzieję, że i mi się spodoba, bo naprawdę – nie chciałabym żeby było inaczej. ;))

Pozdrawiam wakacyjnie.

Skoro porównanie do "Forresta…" jest krzywdzące, książka musi być warta uwagi. Lubię być zaskakiwana, a taki filozoficzny tom zakamuflowany jako lekka historyjka brzmi doprawdy interesująco…

Pozdrawiam 😉

Mam ją w planach na najbliższy czas 😉

Co do Foresta, film był dla mnie niesamowity, książkę również miałam w planach na bliżej nie zmierzoną przyszłość, ale skoro piszesz, że była ona nużąca to raczej ją sobie odpuszczę. Wolę by w pamięci pozostały tylko dobre wspomnienia filmu 😉

Jestem naprawdę ciekawa tej książki. Wydaje się wyjątkowa.
Znowuż twierdzisz, że Forest Gump jest przeciętny i tu się zastanawiam, czy tę książkę przeczytać, bo miałam ją w planach od… cóż, bardzo dawna. Będę chyba musiała przeczytać mimo wszystko i sama stwierdzić jaka jest 🙂

Hm, myślałam, że wreszcie trafiłam na szczerą recenzję kiepskiej w moim mniemaniu książki, bo w pierwszej części recenzji bez ogródek piszesz, że była przeciętna i nużąca ale ku mojemu zdziwieniu w następnych akapitach opinia zmienia się o 180 stopni…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *