Zaglądamy pod poduszkę…


Od paru dni krąży po blogowym świecie nowa zabawa, polegająca na zdradzaniu ciekawostek i sekretów ze swego życia. Ponieważ Niedopisanie wywołała mnie do tablicy, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić Was do zajrzenia pod mą poduszkę…

A jak już poznacie fascynujące fakty z mego życia, dołączcie się do zabawy. Wszyscy, bez wyjątku!
Ponieważ jednak tradycja nakazuje wskazać kogoś konkretnego, poproszę o udział w zabawie Kasię (rzeki-metafizyczne), Mag (kacikzksiazkami), Domi (moje-wysypisko), Kasię (kasiek-mysli)Rudzielca (pomiedzy-ksiazkami).

* * *

A teraz o mnie…

√ Jestem typowym przedstawicielem gatunku „urodzonych w niedzielę”. Nie znoszę obowiązków wszelakich i z reguły „nic mi się nie chce”. Często tłumaczę się anemią, notorycznym zmęczeniem i niewyspaniem, ale nie radzę wierzyć w te bajki. Ja po prostu muszę robić to, na co mam ochotę…

√ Największą kompromitacją mego życia była kąpiel w gigantycznej kałuży, głębokiej na jakieś pół metra. Wzbudziło to tak wielką sensację, że licznie zgromadzona publika rzucała mi puszki i biła brawo, jeśli podpłynęłam i oddałam ją z powrotem. Miałam wówczas osiem lat i całą scenę po dziś dzień mam przed oczami.

√ Będąc niewiele starszą, wybrałam się na letnią kolonię do wioski pod Częstochową, gdzie zdołałam podbić serca kilkunastu panów jednocześnie. Przez tydzień „chodziłam” z jednym, potem wzięłam ślub z innym, a następnie związałam się z paroma naraz. Zadziwiające 🙂

√ Mając 11 lat po raz pierwszy spożyłam zbyt wiele alkoholu. Degustacja napojów w San Marino przebiegała następująco: starszych kolonistów wysłano na testowanie soków, młodszych na likiery. Żadna z dziewcząt pić nie chciała, więc wszystkie kubeczki powędrowały w moją stronę. Nie miałam oporów. A potem nie potrafiłam dojść do autokaru…

√ Przez długie lata byłam jedyną niepalącą w towarzystwie. Koniec podstawówki i gimnazjum były pod tym względem koszmarem – próbowano mnie zmuszać na milion sposobów. Ale nie dałam się. A potem zmieniłam krąg bliskich osób i od razu oddychało się lepiej. Do tej pory do palenia mam stosunek tak negatywny, że za to podtruwanie i śmierdzenie umieściłabym ludzi w jakiejś karnej kolonii.

√ Jestem chodzącym paradoksem – najgłośniejsza i najbardziej wesoła w gronie znajomych, a jednocześnie najbardziej nieśmiała. Na tyle, że telefoniczna rozmowa z nieznajomym albo samotna wyprawa do sklepu jest dla mnie koszmarem. Ale walczę z tym, zapewniam, że walczę!

√ Jako dziecko wmawiałam koleżankom, że za moim blokiem sataniści obdzierają koty ze skóry i nocami przyrządzają z nich potrawki. Dziewczęta przestały chodzić za blok. Na usprawiedliwienie dodam, że naprawdę tak myślałam – te koty nocami tak niemiłosiernie się darły…

√ Cierpię na nerwicę natręctw, akrofobię, klaustrofobię, gefyrofobię, nerwicę lękową i zauważam u siebie również zaczątki onomatofobii. Do tego jestem hipochondrykiem. Mieszanka wybuchowa! I niby śmieję się z tego, ale możecie mi wierzyć – bardzo ciężko żyje się z tym wszystkim.

√ Od małego byłam wybitnie przedsiębiorcza – pisywałam wypracowania za pieniądze, uprawiałam hazard (warcaby!), sprzedawałam własną linię perfum (mix wszelakich środków kosmetycznych, kwiatów i trawy) oraz wydawałam z koleżanką gazetę. Już wtedy zarobione pieniądze szły na książki i czekoladę.

√ Bo czekolada, coca-cola i truskawki są podstawą mego życia. Nie przełknę za to kawy, papryki, kaszanki i – o zgrozo! – ozora. Nie przepadam też za lodami i pizzą. Dlatego mówią, że jestem jakaś dziwna.

√ 28 września zeszłego roku doznałam cudu. Cudu, dzięki któremu nie straciłam ani zdrowia, ani życia. Od tamtej chwili wszystko się zmieniło – uwierzyłam w istnienie mego Anioła Stróża 🙂

* * *

A jakby ktoś chciał dowiedzieć się więcej o moich preferencjach czytelniczych, zapraszam tutaj, do poprzedniego łańcuszka 🙂

0 komentarzy

Hehehe, ale nieziemskie i ciekawe sekrety:D. Klaustrofobię, niechęć do palenia oraz czekoladoholizm mamy wspólne:)). Ozora też nie tknę i wielu innych potraw:D. A poza tym bardzo ciekawa sprawa z Aniołem Stróżem…
Pozdrawiam!!

Jusssi ma rację. Według mnie to wręcz najciekawsza wypowiedź do tej pory, oczywiście z tych, które czytałam :). Uśmiałam się przy kilku punktach. Byłaś bardzo barwną dziewczynką :D.

No to widzę, że oberwałabym od Ciebie w łeb za jeden z punktów Twoich zwierzeń. Zgadzam się z dziewczynami. Do tej pory nie czytałam fajniejszej wypowiedzi. Pewnie dlatego, że większość osób skupiała się na książkach, więc bezwiednie zrobiłam tak samo 😉 Teraz chyba nie ma sensu tego przerabiać.

Ja z alkoholem zaczęłam wcześniej 😛 Miałam ze 3-4 latka rodzice robili impreze – ja spałam, kiedy się żegnali ja wstałam i wypiłam resztki z kieliszków – jakaś brandy czy cuś w tym stylu – musiało to zrobić na mnie duże wrażenie, bo do dziś takich alkoholi nie pijam 😉
Jesteś bardzo ciekawą osobą 🙂
Pozdrawiam serdecznie,
Kass

Dzięki Tobie dowiedziałam się o istnieniu onomatofobii (ale ciężko to sobie wyobrazić). Sama nie jestem fobiczką, ale kilka razy zdarzało się, że wmawianie sobie, że to głupie nie odegnało dziwnego uczucia paniki. Więc poniekąd nieco poznałam jak to jest.

Ciekawe wyznania, przyjemnie się czytało. Może i jesteś dziwna, ale przede wszystkim jesteś sobą. 😉

Agna,
nie zobrazuję Ci tego dokładnie, ale onomatofobię podejrzewam przez moje reakcje na dźwięk słowa "pieprzyk" a jeszcze gorzej na kompilację słów "wykręcanie pieprzyka". A dlaczego tak reaguję na same pieprzyki, to już długa historia, najlepiej trzeba by mnie widzieć, żeby zrozumieć ;P

Hahah, najbardziej podoba mi się ten o przedsiębiorczej osobie 🙂 Co do klaustrofobii, ja np. boję się jeździć windą 🙂 Odpowiedziałam już na to wyzwanie, ale dzięki za zaproszenie 😀

Nooo chyba zacznę bywać u Ciebie częściej…Nie chyba…Na pewno. 🙂 Za podejście do papierosów mocno ściskam rękę z ogromnym "bananem" na buzi bo sama też tego nienawidzę. Moje wszystkie siostry palą i ciągle im "truję" by rzuciły…
Sprzeczności też we mnie wiele…:) Witam i pozdrawiam. 🙂 Ewa

Musiałam sprawdzić w słownikach cóż to za niektóre przedziwne fobie masz w sobie:)Nie lubię również palenia. Bardzo miło Cie bliżej poznać. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

Miło Cię poznać bliżej. Masz rację, palenie jest beznadziejne i niezdrowe. Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, ale udało mi się to zwalczyć, choć walka jest trudna, to właściewie trwa całe życie, bo problem potrafi wrócić w nieodpowiednim momencie

Miło mi Cię poznać. Nie czytałam bardziej oryginalnej wypowiedzi niż Twoja. Jesteś niepospolitą osobą. Dlaczego nie piszesz? Myślę, że z takim zacięciem literackim zyskałabyś wielu czytelników.
Te Twoje wspomnienia z dzieciństwa. Są fantastyczne!!!

Też bym sobie chętnie gdzieś popływała (choć może niekoniecznie w kałuży :)) (właśnie, jeszcze nigdy nie słyszałam o tak głębokiej!). Problem z kotami znam, bo u mnie pod oknem też często do takich pseudo "koncertów" dochodzi… A, i również jestem klaustrofobiczna. Co do mostów, mam wrażenie, że się załamią, kiedy przez nie przechodzę… Brr, okropne uczucie! O, a od truskawek i czekolady się już powoli uzależniam :)).

Pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *