Tabu, Casey Hill

Wprowadzenie słowa tabu do języka zawdzięczamy kapitanowi Jamesowi Cookowi, który jako pierwszy zetknął się z tym pojęciem podczas jednej z wypraw na wyspy Tonga. Przyjmuje się, że naruszając tabu mieszkańców tamtego rejonu został zamordowany, a jego kości umieszczono w świętym miejscu, by oddawać im cześć. Najdawniejsze ślady słowa tabu w polszczyźnie znaleźć można w Encyklopedyi Powszechnej Samuela Orgelbranda z roku 1867. Zgodnie z przedstawioną tam teorią kwestię tabu kojarzono głównie z prymitywnymi, odległymi ludami i ich wierzeniami religijnymi. Ślady tamtych teorii znaleźć można i we współczesnych ujęciach, choć dzisiejsze koncepcje mają charakter bardziej ogólny i uznają tabu za pewien zakaz kulturowy, którego złamanie wywołuje społeczny sprzeciw.

Zagadnieniu tabu wiele uwagi poświęcił twórca psychoanalizy – Zygmunt Freud. Jego teorie, przedstawione w publikacji Totem i tabu stanowią klucz do rozwiązania zagadek, przed jakimi staje Reilly Steel – znakomita agentka FBI, która ze słonecznej Kalifornii przenosi się do deszczowego Dublina. Kobieta pragnie zapomnieć o bolesnej przeszłości i zacząć nowe życie w spokojnych, irlandzkich zakątkach. Pisany jest jej jednak inny scenariusz – oto bowiem na horyzoncie pojawia się wyjątkowo bezwzględny, psychopatyczny morderca, który zdaje się mieć dla Reilly specjalną wiadomość…

Tabu Casey Hill (pseudonim literacki Kevina i Melissy Hill) to wyjątkowo mocny, wstrząsający thriller, pełen obrzydliwych i wgniatających w fotel scen. Początkowo zrobił na mnie ogromne wrażenie, jednak z czasem uświadomiłam sobie pewne nielogiczności w fabule i przewidywalność akcji – od razu rozpoznawałam fałszywe tropy i już w połowie historii doskonale wiedziałam, kto może być odpowiedzialny za serię okrutnych zabójstw. I nie myliłam się, pomimo tego, że autorzy bardzo rozsądnie dawkowali informacje na temat ewentualnego sprawcy i jego znaczenia w życiorysie Reilly Steel.

Nie znaczy to oczywiście, że źle się bawiłam podczas lektury. Przeciwnie – należycie mną wstrząsnęła i miejscami potrafiła naprawdę zaskoczyć. Poza pewnymi uchybieniami akcja poprowadzona została niezwykle sprawnie i w miarę konsekwentnie. Dialogi co prawda bywały mocno nienaturalne, ale już najważniejszemu elementowi powieści – portretowi psychologicznemu mordercy – niczego zarzucić nie można. W tej kwestii autorzy odwalili kawał naprawdę solidnej roboty. Co jak co, ale wyjątkowo autentyczne i intrygujące postaci, wykreowane zostały naprawdę ciekawie. Uwierzyłam w ich istnienie – a to chyba świadczy dobrze o Tabu, prawda?

Obok powieści państwa Hill z pewnością nie można przejść obojętnie – to naprawdę fascynująca, nieźle skonstruowana historia, która potrafi na człowieku zrobić naprawdę wielkie wrażenie. Filmu na jej podstawie z pewnością bym nie obejrzała, ale po kolejne części serii o Reilly Steel chętnie sięgnę. I Wam polecam to samo.

Moja ocena: 7,5/10

0 komentarzy

Czasem dobrze przeczytać jakiś thriller:)
Ale przynajmniej ja tak mam , że za dużo thrillerów w jednym czasie nie mogę mieć:P muszę mieć urozmaicienie:P

Do przeczytania zachęcała mnie już sama okładka, a teraz po przeczytaniu recenzji mam na nią jeszcze większą ochotę 🙂 Ciekawa jestem czy też się domyślę, kto zabijał 😀

Och jejku 😀 Teraz na blogach coraz częściej widzę recenzję tej książki, a sama niestety jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać…
Chyba będę musiała się skusić i ją kupić.
Pozdrawiam!

Mam ją na półce i zabieram się do czytania zaraz jak skończę "Córkę łupieżcy". Uwielbiam ten gatunek powieści, więc mam nadzieję, że spodoba mi się jeszcze bardziej, niż Tobie 🙂

Przewidywalność i obrzydliwe sceny to coś nie dla mnie. Trochę szkoda bo myślałam że będzie to dobry kryminał. Mimo, że w efekcie pochwaliłaś książkę to chyba rozważę lepiej jej przeczytanie 😉 Czasem przydaje się opinia innej osoby 🙂 Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *