Koniec gry, Anna Onichimowska

Alka poznajemy jako 26-letniego człowieka sukcesu, na którego nagle spada rodzinna tragedia. Pogrzeb brata bliźniaka staje się dla bohatera pretekstem do snucia refleksji o bolesnej przeszłości. O chwilach, w których zaczął odkrywać siebie… Z opasłymi notatnikami u boku, Alek przenosi nas kilka lat wstecz, kiedy jako siedemnastoletni chłopak rozpoczął krętą drogę ku osiągnięciu dojrzałości. Wtedy właśnie związał się z „najgorętszą dziewczyną w szkole”, zbliżył do słynnego reżysera-geja i zaczął oddalać od rodziny. Szybko bowiem odkrył, że to nie kobiety pociągają go najbardziej… I jak ma to znieść brat – członek Młodzieży Wszechpolskiej albo ojciec o zaściankowych poglądach? Jak ma to znieść sam Alek, którego zalewa fala nietolerancji? Powieść Anny Onichimowskiej skierowana jest do młodzieży. Dlatego też napisana jest prostym, lekkim językiem, wulgaryzmy są w niej wykropkowane, a wszelkie fragmenty dotyczące seksualności – zręcznie pominięte. Żeby było bardziej młodzieżowo, pojawiają się w książce znaki współczesności, takie jak Facebook. To nic, że osiem lat temu portal ten dopiero się rodził – u bohaterów cieszy się ogromną popularnością. Ba! Można w nim cudze posty nie tylko „lubić”, ale i „nie-lubić” – zadziwiające. Skoro zaletą książki miało być, że dzieje się „tu i teraz”, miło by było, gdyby ktoś zadbał o rzetelny opis realiów. Bo potem okazuje się, że bohaterowie osiem lat temu oglądali film Jarmuscha, który… jeszcze nie powstał, albo czytali książkę, którą wydano w 2008. Można oczywiście przyjąć, że na pierwszych stronach poznajemy Alka gdzieś w 2015 roku, ale założenie takie nie brzmi ani trochę wiarygodnie. Tego typu błędy i niedociągnięcia, radzę jednak odłożyć na bok. Lepiej skupić się na samej powieści, która okazuje się być bardzo ciekawa i wartościowa. Autorka stawia na wyraziste kontrasty – w jednym pokoju, przedzieleni szafą żyją ze sobą agresywny homofob i jego brat-gej. Chłopak ima się różnych zajęć – z zamiataniem cudzych podwórek włącznie – byle uciułać jakiś grosz, z kolei jego tymczasowa dziewczyna pławi się w luksusach. Ale jest przy tym zadziwiająco dojrzała, wcale nie rozpuszczona i szalenie inteligentna. Nadmierna dojrzałość jest zresztą w tej historii normą – tutaj siedemnastolatkowie są wyważeni i poważni, pilni i uczynni. Mało to autentyczne, niestety. Generalnie jednak portrety bohaterów są nakreślone bardzo sprawnie – choć są oni zwyczajni, żywcem wyciągnięci z naszej rzeczywistości, nie brak im wyrazistości i charakteru. Największą zaletą powieści jest sama jej tematyka – to jak autorka ujmuje problem homofobii, niewiedzy, nietolerancji. Temat ten jest w Polsce jeszcze świeży, rzadko przedstawiany i bardzo mnie cieszy, że znalazł się ktoś, kto napisał o prawdziwym, bardzo poważnym problemie. Przedstawiając nieco bajkowe życie Alka, któremu prawie wszystko się w życiu idealnie udaje, autorka zapragnęła chyba wlać nadzieję w serca niektórych, że i „inni” mogą żyć normalnie. Że i „inni” zasługują na akceptację. Niestety – w naszym kraju nawet takie oczywistości wciąż stanowią problem… Powieść Onichimowskiej pochłonęłam błyskawicznie, pomimo wielu „zapchajdziurowych” fragmentów, które kompletnie niczemu nie służyły. Choć historia ta jest nieco naiwna, trochę przejaskrawiona i niezbyt wiarygodna, ujął mnie sposób, w jaki autorka przedstawiła głównego bohatera. Ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie jego drogi ku odnalezieniu swojego „ja”. Drogi ku „końcowi gry”. Tytuł i okładka współgrają z treścią książki znakomicie – podoba mi się takie dopełnienie tematu, postawienie kropki nad „i”. Koniec gry nie jest powieścią doskonałą, ale z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Sięgnijcie po nią, a sami się o tym przekonacie. Moja ocena: 6,5/10
]]>

0 komentarzy

Książki o takiej tematyce jeszcze nie czytałam, chociaż przyznam, że musi być ciekawa. Kiedyś po nią sięgnę, bo Twoja recenzja mnie zaciekawiła. Co do okładki – niestety mi się nie podoba i bardzo mnie razi…

Bardzo lubię książki pani Anny Onichimowskiej, gdyż nie boi się ona poruszać trudnych tematów. Myślę więc, że i ta okaże się bardzo dobra 🙂

Pozdrawiam serdecznie! 🙂

Pomimo fajnej tematyki, jakoś mnie do tej książki nie ciągnęło, a znając moją uszczypliwość, pewnie przeszkadzałyby mi te mankamenty bardziej niż Tobie. Pozdrawiam 🙂

Boję się przejaskrawienia w tego typu powieściach, od pewnego czasu we własnym środowisku staram się o jakąś poprawę zamataczonego wizerunku homoseksualistów i ta ofensywna estetyka domniemanej ich większości (ha!) robi im źle – z recenzji jednak wynika, że Alek (uwielbiane przeze mnie imię) taki nie jest. To dobrze, bardzo dobrze dla takiej powieści, która plasuje się raczej w ramach kultury masowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *