Cichy wielbiciel, Olga Rudnicka

Olgę Rudnicką znałam dotąd z jednej powieści – Natalii 5. Autorka urzekła mnie niesamowitym poczuciem humoru i ogromną pomysłowością, które przekuła na świetną komedię kryminalną. Ponieważ jednak młoda autorka kojarzona jest głównie z powieściami z dreszczykiem, sięgając po Cichego wielbiciela spodziewałam się ogromnej dawki emocji…

Przekonaj się, jak cienka jest granica między uwielbieniem a nękaniem.

Julia jest zwyczajną dziewczyną. Skończyła studia, pracuje, zakochała się. Gdy dostaje bukiet kwiatów od tajemniczego wielbiciela, jest podekscytowana i zaintrygowana. Wiersze, kolejne kwiaty i wiadomości zaczynają ją najpierw niepokoić, a potem przerażać. Nikt nie rozumie jej strachu. Przecież posiadanie wielbiciela jest takie romantyczne. Jak uwolnić się od stalkera, gdy nie wiesz, kim on jest? Ale on wie wszystko o tobie. Wie, gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz… i wie, jak zniszczyć twoje życie.

Źródło: proszynski.pl



Cichy wielbiciel to powieść ekscytująca i pełna napięcia. Opowiada o zniewoleniu psychicznym, które obejmuje nie tylko ofiarę, ale i jej przyjaciół, rodzinę czy współpracowników, a także samego prześladowcę, który na wpół żywy egzystuje w utkanej przez siebie niebezpiecznej sieci.

Książkę pochłonęłam na jednym wdechu – chwyciłam o osiemnastej, wypuściłam z rąk po dwudziestej trzeciej. W międzyczasie szybkie wmuszenie w siebie kolacji, rzut oka na piłkarską ekstraklasę, a potem już tylko emocjonujące chwile z lekturą. Dałam się porwać tej historii, razem z bohaterami przeżywając ich lęki i  pragnienia, radości i nerwy. Bywały momenty, w których do oczu cisnęły mi się łzy, a dłonie drżały niebezpiecznie. Przeżywałam opowieść Rudnickiej całą sobą, co dowodzi temu, iż powieść naprawdę wzbudza emocje i wywiera na czytelniku silne wrażenie.

Doceniam pracę, jaką w tę powieść włożyła autorka. Spełniła ona bowiem pewną misję uświadamiającą, od podstaw wyjaśniając czym jest stalking, jak zachowuje się oprawca i co czuje ofiara, a także informując jak i gdzie szukać pomocy, będąc prześladowanym przez stalkera. Wszystko to zostało w powieść zręcznie wplecione, przez co czytelnik nie ma wrażenia, że ktoś uświadamia go na siłę. Ot, przeżywa wywołującą dreszcz emocji opowieść, jednocześnie odkrywając parę faktów, o których dotąd nie miał pojęcia…

Jak dowiadujemy się z posłowia, autorka dostrzegła trudność płynącą z przedstawienia powtarzalnych i nudnych działań, jakie towarzyszą stalkerowi. W swojej powieści nie zanudziła jednak mnie, jako czytelnika, co oznacza, że z zadaniem tym poradziła sobie bardzo dobrze. Ja dostrzegam jednak w jej historii pewną niedogodność – schematyczność. Prześladowca jest typowy, ofiara typowa, typowo zachowują się jej przyjaciele, rodzice, partner i współpracownicy. Znajomi stalkera też nie uniknęli osadzenia w szablonie. Schemat działań jest tak przewidywalny, że chyba bardziej już nie mógł być. Dla mnie jest to ogromna wada Cichego wielbiciela, choć oczywiście dreszcze emocji i przejęcia świadczą o tym, że mimo przewidywalności, autorce udało się mnie porwać. Może nie zaskoczyć, ale pochłonąć na wiele ekscytujących godzin – owszem. Warto było!

Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

0 komentarzy

Przede mną "Natalii 5" tej autorki (dosłownie "przede mną", gdyż książka leży i czeka na przeczytanie). Nie chcę popadać w jakiś taki hurraoptymizm i zakupić wszystkie książki Rudnickiej, gdyż przecież każda zapowiada się tak świetnie. Zrobiłam tak z Llosą i jest źle – nadal nie ruszyłam żadnej z 5 posiadanych przeze mnie jego powieści.

Ale, ale. "Cichy wielbiciel" jest tak nęcący, tak za mną chodzi, prześladuje mnie w tym wysypie blogowych recenzji, że chyba zrobię wyjątek. Iż chyba ulegnę.

Zawsze mogę sobie to jednak tłumaczyć zboczeniem zawodowym – wszak "stalking" to przestępstwo! 😉

Książka już dawno za mną i moim zdaniem autorka doskonale przedstawiła pojęcie stalkingu oraz jego zgubne konsekwencje. Osobiście czytałam ową pozycję niemal jednym tchem, co oznacza, iż naprawdę jest ciekawa i warta poznania.

Ta książka wydaję mi się tak bardzo odmienna do dotychczasowego dorobku literackiego autorki. Z pewnością się z nią zapoznam, bo porusza bardzo aktualny temat.:) A słyszałaś,że będzie druga część "Natalii 5"?? Ja już się nie mogę doczekać.

Pomimo tej schematyczności i przewidywalności- z chęcią sięgnę :). Takie dreszcze tylko z dobrymi książkami, więc szkoda by ominąć :D.

Pozdrawiam 😉

Książki Olgi Rudnickiej przekonały mnie do literatury polskiej, a zwłaszcza "Martwe Jezioro". Na pewno sięgnę po nią 🙂

Nie miałam jeszcze przyjemności zapoznania się z twórczością Pani Olgi aczkolwiek mam na to wielką ochotę 😉 Chętnie sięgnę po tę pozycję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *