Skazani na Shawshank, Stephen King

Skazani na Shawshank to nowela wchodząca w skład zbioru Cztery pory roku, Stephena Kinga. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale pewna jestem, że nie ostatnie, ponieważ na liście moich ulubionych filmów znajduje się kilka adaptacji jego książek, co w myśl zasady, że „książka jest lepsza od filmu” nakazuje mi wierzyć, iż kolejne spotkania z jego twórczością będą naprawdę udane. O tym, że przygodę z tym słynnym autorem zacznę akurat od Skazanych… zadecydował przypadek – książka wpadła mi w oko w osiedlowej bibliotece dzięki słynnemu tytułowi. Któż z nas nie słyszał o jednym z najlepszych filmów wszech czasów – Skazani na Shawshank z Morganem Freemanem i Timem Robbinsem? Od dawna chciałam go obejrzeć i wreszcie nadarzy się stosowna okazja…

Książka wsławiona filmem pod tym samym tytułem, mianowanym do Oscara w dziewięciu kategoriach. Andy Dufresne odsiaduje karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił. W Shawshank rządzą sadystyczni strażnicy; dyrektor więzienia to hipokryta i oszust. Ale Andy jest sprytniejszy od każdego z nich; lata, jakie przyjdzie mu spędzić w celi, wykorzysta na przygotowanie misternego planu zemsty – tak zaskakującego, że zmyli nawet najbliższych współwięźniów…

Opis pochodzi z okładki

Opowieść o legendarnym Andy’m Dufrense snuje jeden z jego współwięźniów – Rudy – człowiek, który „potrafi wszystko załatwić”. Zdystansowany, piekielnie inteligentny i sprytny Andy wzbudza szacunek całego zakładu, choć wiele lat zajmuje mu zdobycie bezpiecznej pozycji. Rudy obserwuje jego poczynania przez wszystkie lata ich wspólnej odsiadki. A kiedy intryga Andy’ego zostaje wcielona w życie – postanawia opowiedzieć czytelnikom jego historię. Zebranie wszystkich faktów o pobycie Dufrense’a w Shawshank nie jest łatwe – ile ust, tyle opowieści, ile głów, tyle przypuszczeń. Ale Rudemu udaje się ze strzępków rozmów i wspomnień stworzyć piękną, poruszającą opowieść o życiu człowieka, który nigdy nie stracił nadziei…

Bezpośrednie zwroty nadawcy do odbiorców sprawiają, że czytelnik podczas lektury czuje się, jakby razem z kumplem sączył piwo w towarzystwie tajemniczego nieznajomego, spotkanego w przydrożnym barze. Opowieść Rudego jest naładowana emocjami – bohater-narrator to wzrusza się, to zaśmiewa, głośno myśli, stawia pytania i popada w zadumę, by za chwilę jego historia znów wybuchnęła z pełną siłą. Emocje opowiadającego udzielają się jego odbiorcom – czytelnik płacze się i śmieje razem z nim. Bo historia Andy’ego chwyta za serce, wprawia w zdumienie, wywołuje uśmiech i przejęcie.

Emocje i wzruszenia, które towarzyszyły mi podczas lektury zostaną we mnie już chyba na zawsze. Bo takich historii się nie zapomina…

Moja ocena: 10/10

33 komentarzy

O tak, zgadzam się z oceną w zupełności 🙂 Jest to też jedna z niewielu książek, których ekranizacja mnie nie rozczarowała. Chociaż od "Skazanych…" jeszcze bardziej mnie zachwyciła "Zielona mila" – polecam 🙂

O, widzisz… a dla mnie to jest właśnie ten przykład kiedy to film okazuje się lepszy niż książka. Wiem, grzeszę teraz. Ale zarówno ekranizacja "Skazanych…", jak i "Zielonej mili" podobała mi się bardziej niż książka. Co nie znaczy oczywiście, że książki są złe, bo obydwie robią duże wrażenie, no ale jednak… Filmy wygrywają 😉

I ja mam taką samą opinię jak izusr – najpierw obejrzałam film i bardzo mi się spodobał, natomiast książka była taka sobie i jeden z wątków był bardziej rozbudowany i ciekawszy niż w książce (nie będę pisać który, żeby Ci nie psuć zabawy).

Oglądałam film i jest jednym z ulubionych. 🙂 Książki nie czytałam, ale to dla mnie obowiązkowa pozycja, bo lubię twórczość Kinga (mimo kilku niezbyt dobrych pozycji). Więc, przeczytam z pewnością. 🙂

Uwielbiam książki Kinga, uwielbiam też "Zieloną Milę" (w wersji książkowej, jak i oczywiście filmowej).
Zakupiłam sobie wczoraj "Cztery pory roku", więc spotkanie ze "Skazanymi…" też mnie wkrótce czeka 😉

Już od kilku lat czytam Kinga i tak naprawdę jest to jedyny autor, którego książki mogłabym kupować w ciemno, bez ryzyka, że książka mi "nie podejdzie" 😉
Polecam nową "Dallas'63" 😉

Film był świetny, zrobił na mnie ogromne wrażenie i należy do moich ulubionych, dlatego też muszę koniecznie przeczytać książkę.

Przyznaję się bez bicia- wciąż jeszcze nie obejrzałam filmu. Ale mam dobre usprawiedliwienie- czyham w bibliotece na "Skazanych…" już szmat czasu. Zmotywowałaś mnie tak wysoką oceną, więc będę musiała jakoś do tej książki dotrzeć ;).

Pozdrawiam 🙂

Mój ukochany autor :). Przeczytałam większość jego książek, szczególnie polecam Ci "Wielki Marsz" i "Dolores Claiborne" – po prostu fantastyczne. Aha – i jeszcze opowiadanie "Quitters Inc." – niesamowite.

Oglądałam film, ale opowiadania nie czytałam (jeszcze). Właściwie wcześniej o tym nie myślałam, podsunęłaś mi ten pomysł i już wiem, że trzeba będzie to przeczytać 🙂

Jeśli chodzi o Kinga, czytałam do tej pory tylko "Zieloną milę" i aż zaniemówiłam. Ten autor nie tylko zasługuje na miano króla horrorów, jakim został obdarzony, na mnie największe wrażenie zrobiły jego opisy! A Skazani jeszcze przede mną 🙂

Ta książka jeszcze przede mną, ale powieści Kinga stoją grzecznie na półce biblioteki, więc pewnego dnia na pewno sięgnę.

Nie jestem fanką powieści Kinga, chociaż uważam, że ma wielki talent 🙂 zapraszam również do obserwowania i komentowania mojego bloga: czarnaliterka.blogspot.com

Najpierw czytałam książkę, potem grzecznie zabrałam się za film i pewnie dlatego patrzę na niego przez pryzmat: "dobre odwzorowanie książki, ale żeby to było filmem w rankingach wyżej sytuowanym od "Łowcy jeleni"?!"

Nie podobało mi się zakończenie, takie cukierkowate, ale sama opowieść (książka?) do pochłonięcia w jeden wieczór.

Pozdrawiam 🙂

Powiedzialabym ze nawet film lepszy niz ksiazka 😉
Film genialny i swietni aktorzy.

Zielona Mila – ani ksiazka ani film mi sie nie podobaly.

ja byłam nieco zawiedziona tym opowiadankiem i uważam, że film zdecydowanie wygrywa.Czytając książkę miałam wrażenie jakbym czytała jedynie streszczenie tego świetnego filmu.

Słyszałam wiele dobregp o filmie, ale nie wiedziałam, że jest książka! Aż wstyd. Myślę, że w przyszłości sięgnę i po lekturę i obejrzę ekranicaję – dokładnie w tej kolejności 😉

Zostałaś oTAGowana! Więcej informacji o zabawie znajdziesz u mnie 🙂

Z twórczością Kinga spotkałam się już raz i wspominam to bardzo mile. Jeśli chodzi o adaptacje jego powieści widziałam do tej pory jedynie "Zieloną milę", ale nadrobię swoje zaległości – i w czytaniu i w oglądaniu. O "Skazanych…" słyszałam wiele dobrych opinii, a Ty jeszcze bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że muszę przeczytać tą książkę! 🙂

King to klasa sama w sobie. Wlasnie czytam inna ksiazke tego autora i dochodze do wniosku, ze chyba nie ma takiej, ktora nie bylaby znakomita 😉

jestem fanka Kinga:) uwielbiam go i sadzę, ze przez to czasami potrafię być nieobiektywna co do jego dorobku literackiego ale w wypadku Skazny na Shawshank w 100% zgadzam się z tobą. Świetna książka godna polecenia. Pozdrawiam 🙂

Uwielbiam Kinga, jest dla mnie znakomitym pisarzem (choć, jak każdy, ma też słabsze książki :D), a "Skazanych…" czytałam już kilka lat temu- bardzo mi się spodobała ta opowieść. Film kocham, doskonale zagrany.
Warto obejrzeć 🙂

Muszę przeczytać koniecznie! Tego autora czytałam tylko "LŚnienie" i aż żałowałam, że dopiero zaczęłam go czytać! On pisze rewelacyjnie!

Pierwszy raz Skazanych na Shawshank obejrzałem jakieś 10 lat temu i wracam do niego co kilka lat 😉 To naprawdę świetny film!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *