Single, Meredith Goldstein

Single, Meredith Goldstein

Oryginał: The Singles
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Rok wydania: 2013
Stron: 238
Gatunek: społeczno-obyczajowa

Gdyby głębiej zastanowić się nad przekazem powieści Meredith Goldstein, można by dojść do wniosku, że to książka o niczym. W dodatku wzorowana na tendencyjnej amerykańskiej komedii, jakich przez lata powstało niezliczenie wiele. Ale ja wolałabym nad tą książką nie zastanawiać się zbyt długo i potraktować ją jako przyjemny, niegłupi odmóżdżacz, który zapewnił mi kilka miłych chwil…

Komiczna i przenikliwa powieść obyczajowa o grupie kilku trzydziestolatków, dawnych przyjaciół z nowojorskiego college’u, którzy spotykają się po kilku latach na weselu jednej z przyjaciółek.

Większość singli się zna (a nawet ze sobą romansowało!), ale jest też dwóch obcych – i nie wiadomo, jak się zachowają.

Już przed samym ślubem jest gorąco od emocji, a podczas nocy weselnej dochodzi – jak to często bywa i w życiu – do nieoczekiwanych konfrontacji, które przynoszą w sumie oczyszczające skutki. Każdy z singli odpowiada sobie podczas tej nocy kogo (lub czego) najbardziej potrzebuje w życiu – i próbuje to zrealizować.

Źródło: mwydawnictwo.pl

Nie jestem przekonana co do tej przenikliwości i komiczności, ale faktem jest, że powieść Goldstein czyta się błyskawicznie i miło. Bywają momenty zaskakujące i sympatyczne, bywają lekko dramatyczne i odpychające. Całość wypada bardziej na smutno i gorzko, niż na wesoło, przy tym bardzo życiowo i autentycznie – bo któż z nas nie zna przystojniaka podrywającego druhny, pogrążonej w depresji trzydziestolatki, maminsynka uzależnionego od własnej mamusi czy młodej kobiety, która musi dokonać wyboru między miłością a karierą?

Pomysł na historię nie musi być zaskakujący i oderwany od rzeczywistości, żeby uznać książkę za wartą uwagi. Bo tym, co w tym wszystkim wyróżnia Meredith Goldstein i jej powieść jest przede wszystkim brak fałszu i sztuczności. Jej bohaterowie, a także zdarzenia, w które zostali uwikłani odznaczają się wyjątkową naturalnością. Autorka opowiada o nich lekko, konstruując autentyczne dialogi i ciekawie splatając ze sobą ich losy. Pochłania się tę opowieść na jednym wdechu, stopniowo nabierając sympatii wobec bohaterów i powoli wtapiając się w ich rzeczywistość.

Tym, co zwróciło moją szczególną uwagę w Singlach Meredith Goldstein jest odniesienie do twórczości Virginii Cleo Andrews, która niedawno zdobyła wielką popularność w naszym kraju. Zdumiewa mnie to, jak  odmiennie postrzegana jest jej twórczość przez nich (Amerykanów) i przez nas (polskich blogerów). Tam gdzie my widzimy historię cierpienia uciemiężonych dzieci, oni widzą kazirodczy erotyk, do czytania którego wstyd się przyznać…

Gdybym miała nakreślić potencjalnego odbiorcę powieści Goldstein, z pewnością poleciłabym ją wszystkim kobietom – niezależnie od wieku. Bo to głównie wokół żeńskiego pierwiastka obraca się ta miła, słodko-gorzka, odprężająca historia. Warto zarezerwować sobie dla niej wieczór.

Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu M.

literatura amerykańska | recenzja | Meredith Goldstein | literatura | recenzje książek

Książka przeczytana w ramach wyzwania ’Pod hasłem’.

0 komentarzy

Właśnie takie odmóżdżacza ostatnio potrzebuję i w mojej następnej paczce od wydawnictwa M znajdzie się ta książka. Lubię takie szybkie do czytania i lekkie lektury 😉
Pozdrawiam,
Mai

Cóż, ta książka od początku nie wydawała się dla mnie odpowiednia. Co prawda czasem lubię przeczytać coś naprawdę lekkiego, ale raczej nie takie historyjki miłosne… Raczej podziękuję.

No cóż, Amerykanie są wyjątkowo pruderyjni, dlatego zbytnio mnie nie dziwi sposób, w jaki potraktowali twórczość Andrews – z podobnym niezrozumieniem spotkał się teledysk Queenów "I want to break free" w którym oburzeni widzieli tylko facetów przebierających się w damskie ciuszki :/
Co do "Singli", to tym razem sobie odpuszczam – książka zupełnie nie w moim typie, nawet jako odmóżdżacz:)
Pozdrawiam serdecznie!

Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki i podpisuję się pod Twoją recenzją. "Single" to lekka książka, którą czyta się bardzo przyjemnie. Również zwróciłam uwagę na wzmiankę o powieściach V. C. Andrews – nawet w swoich notatkach zapisałam, żeby wspomnieć o tym podczas pisania opinii.

Jestem ciekawa jak sama odbiorę tę książkę, bowiem niedługo sama będę ja czytała. Nieraz potrzebne są takie lekkie historie, więc przypuszczam, że miło spędzę swój czas. Zaskoczyła mnie ta wzmianka o powieściach V. C. Andrews i to, jak różnie są one odbierane.

A tak na koniec, zapraszam Cię do siebie, gdyż wyróżniłam Cię w zabawie: http://zeswiatafantazji.blogspot.com/2013/03/liebster-awards.html?showComment=1364293770033#c6286731494790672526

Pozdrawiam,
Klaudyna

Mi również się całkiem podobała. Dobra w sumie na każdy dzień (a właściwie wieczór), przynajmniej dzięki niej można się miło odprężyć 🙂

Dziś ta książka trafiła do moich rąk, więc będę mogła w najbliższym czasie sama się przekonać o jej "wartości". Mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

Pora nadrobić, jej saga o Dollangangerach ['Kwiaty na poddaszu' itd.] podbiła serca blogerów 🙂 Poza tym to naprawdę popularna autorka, ma na swoim koncie kilkadziesiąt publikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *