26 postanowień na 26 urodziny!

Urodziny. Takie, które dobitnie pokazują, jak bliska trzydziestki już jestem. Nie zamierzam jednak marudzić, że dopada mnie starość, zgorzknienie, proza życia czy cokolwiek innego. Przybywam tutaj z planem! A plan jest taki, że do urodzin nr 27 spełnię 26 propozycji z mojej listy tryliarda rzeczy, które chcę/pragnę/powinnam zrobić przed śmiercią. Wiele z nich wiąże się z punktem ósmym dawnego wpisu zaglądamy pod poduszkę, więc jeżeli nie wszystkie moje pomysły będą dla Was zrozumiałe – odsyłam do lektury tamtej notki.

1) Wjadę sama windą na najwyższe piętro któregoś z okolicznych przerażających wieżowców.
2) Wejdę na szczyt wieży jasnogórskiej.
3) Znów zasiądę za kierownicą samochodu i odważę się jeździć.
4) Zrobię sobie nowy tatuaż.
5) Zrealizuję choć jeden ze swoich literackich pomysłów.
6) Odnowię którąś ze straconych znajomości.
7) Zakończę którąś z toksycznych znajomości.
8) Zdobędę nowy certyfikat [może językowy?].
9) Napiszę list do samej siebie, który przeczytam za dziesięć lat.
10) Obejrzę jakiś naprawdę mocny horror [może coś polecicie?] i nie będę krzyczeć/płakać/zasłaniać oczu.
11) Zwiedzę kolejne polskie miasto.
12) Nauczę się przyrządzać nową potrawę [może sushi?].
13) Zbadam te cholerne pieprzyki.
14) Rozpocznę naukę nowego języka.
15) Wybiorę się do filharmonii.
16) Sprzedam przynajmniej dziesięć niepotrzebnych rzeczy.
17) Stworzę własny album/segregator z przepisami.
18) Urządzę sobie nocny maraton filmowy.
19) Wybiorę się na jakiś koncert.
20) Obejrzę na żywo mecz futbolu amerykańskiego.
21) Urządzę piknik.
22) Wyciągnę męża na imprezę.
23) Zrobię przegląd własnej szafy i pozbędę się zbędnych ubrań.
24) Zjem coś, czego jeszcze nigdy nie jadłam, bo bałam się spróbować [zimne nogi? kaszanka?].
25) Wybiorę się na daleką wycieczkę rowerową.
26) Udam się na jakieś spotkanie z nieznajomymi [blogerami, forumowiczami, wymieniającymi się książkami itd.].

Uff! Łatwo nie będzie – sporo z tych punktów już teraz mnie przeraża [spotkania, horrory, wysokości, małe przestrzenie itd.]. Ale od tego jest życie, aby z niego korzystać i od tego są słabości, by je pokonywać. Życzcie mi szczęścia!

0 komentarzy

kaszanka jest pyszna – możemy ją zjeść razem,
na tatuaż też mam ochotę, tylko jeszcze nie wiem jaki

pozdrawiam

Katarzyna

Zawsze się da, ja mam po 100 na każdej ręce 😉 Plus reszta ciała. Staram się nie opalać (forever white) więc na nogach jest ich mniej.
Mimo to motywacja by się przydała :/
Pozdrawiam 🙂

Badanie pieprzyków nie jest straszne, ja miałam usuwane 4, chociaż nie było to potrzebne ale mi przeszkadzały, bo były w takich dziwnych miejscach i w sumie bolały. Ale wszystko było całkiem ok :).
Fajne postanowienia – trzymam kciuki, żebyś je zrealizowała.

Trochę tych postanowień jest, ale trzymjam kciuki żeby się udało 😉 Ja sobie zwykle wiele obiecuje, a różnie wychodzi 😉 może jednak czasami warto się zmotywować 😉

Hihi, młodo to ja się nie czuję :))

Relacja? Być może co jakiś czas będę podsumowywać akcję i relacjonować co ciekawsze zdarzenia [na pewno nie będzie to film z jedzenia kaszanki ;)))].

Kurczę, od pewnego czasu mój blogroll "pomija" Twoje posty – aktualnie stanęło na poście poświęconym Green Day :(. Całe szczęście, że znam na pamięć adres Twojej strony, hahaha :D.
Wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin (ja jestem z grudnia, więc sobie trochę poczekam na tę szósteczkę po dwójce, uff 😉 ), no i powodzenia w realizacji powyższych postanowień! 🙂

Wszystkiego, co tylko twoja dusza zapragnie 🙂 Przede wszystkim zdrowia – ono najważniejsze. 🙂
A z postanowień: Nr. 9 – to fajna zabawa, próbowałam kilka razy – ale nie jestem niestety cierpliwą osobą 🙂 Nr. 10 – odradzam, bo to naprawdę żadna chluba przyglądać się czyjemuś cierpieniu a o tym zwykle są takie produkcje; Za to nr. 11 i 14 oraz 15 – polecam. Wzbogacające i rozwijające umysł doświadczenia. 🙂

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Mecz futbolu amerykańskiego? Nic prostszego! Toć macie w Częstochowie Saintsów! :-)) Polecam obejrzeć ich… albo jakąkolwiek inną drużynę. Ja w ciągu ostatnich dwóch lat zaliczyłam kilkadziesiąt takich meczów (w tym jeden czy dwa z Saintsami właśnie) i jestem zauroczona 😀 W lipcu byłam nawet na SuperFinale na Narodowym 🙂 Sezon w Polsce trwa przeważnie od kwietnia do października, więc jest czas 🙂 A na rozgrzewkę polecam Super Bowl w najbliższą niedzielę w nocy 🙂

Męża kolega gra właśnie w Saintsach, ale wiecznie nie było kiedy się wybrać, więc skoro teraz podjęłam się takiego wyzwania – na pewno go wyciągnę. Szczególnie, że mieszkamy aktualnie z dziesięć minut drogi spacerem od miejsca, w którym rozgrywane są mecze 🙂

Super Bowl oglądałam już w przeszłości, ale aktualnie jestem pozbawiona Cyfry+, nad czym ubolewam.

Fajnie wiedzieć, że interesuje Cię ten sport! 🙂

Zadziwiające, jak wiele postanowień z Twojej listy się pokrywa się z moimi "trzebabywkońcu" 🙂

Mam do Ciebie propozycję – wsiądź w samochód i przyjedź do Rybnika – co prawda nie wiem co byś mogła tu zwiedzać, ale za to będzie grał Leto z zespołem więc koncert będzie, taki większy. Potem możemy obejrzeć horror, albo jak wolisz – coś ugotuję – ręczę Ci od razu pkt. 24 masz z głowy.
Piszesz się na to? 😀

Hahah, jakże sprytnie wszystko rozpracowałaś! 😀 W Rybniku jest żużel, to już dużo do zwiedzania 🙂 Ale próbowanie u kogoś czegoś, czego nie znoszę, mogłoby być dla mnie baaardzo zawstydzające. Nie chciałabyś mnie więcej znać 😉

Fajny pomysł z tymi postanowieniami. Jako że sama mam urodziny za niecałe tygodnie to chyba też sobie coś takiego zrobię ^^ W sumie wiele z twoich mogłabym podciągnąć pod siebie chociażby zrobienie przepiśnika, do którego się zbieram nie wiem ile czy sprzedania zbędnych ubrań i rzeczy. Za to horror na pewno sobie daruje, nienawidzę takich filmów i panicznie się ich boję 😛 Za to zachęcam do spotkania z "nieznajomymi", miałam okazję poznać kilku bloggerów i to było świetne doświadczenie, nie dośc że poznałam nowych ludzi to jeszcze okazało się że z wieloma mam wiele wspólnego 😉
W każdym razie powodzenia w realizacji tych planów 😉

Dziękuję! Gorąco zachęcam do stworzenia własnej listy i realizowania jej 🙂

Co do horrorów – też nienawidzę, też panicznie się boję, ale wiele z moich postanowień dotyczy przełamywania strachu właśnie 🙂

Klaudyno,
przede wszystkim życzę Ci wszystkiego dobrego i dużo zdrowia.
Życzę Ci też by udało Ci się zrealizować wszystkie z tych postanowień,
tylko pamiętaj by nie odkładać wszystkiego na potem, bo ten rok niestety minie szybciej niż myślisz.

Ad pkt 26 – zapraszam dzisiaj na wymianę książkową do Zabrza 🙂 Herbaciarnia "Czajnik" ul. Św. Barbary 18a od 14.00 do 19.00 ) Wymieniamy książki z lat 2000 – 2014

Najlepszości!

Co do horrorów, może oryginalna wersja Shutter? Albo Blair witch project, jeśli dotąd nie widziałaś, koniecznie sama, po ciemku, ze słuchawkami na uszach : )

Trzymam kciuki za sprawną realizację. Sama mogłabym się podpisać pod częścią Twoich postanowień… Ale myślę, że to świetny pomysł, chętnie ułożę swoją własną. 🙂

26 lat cóż to jest 🙂 ja mam w tym roku 31 i powiem tylko tyle, że 3 jest najcudowniejszą cyfrą jaką mogłam sobie wymarzyć 🙂 Wszystkiego dobrego z okazji urodzin 🙂 Postanowienia są super – życzę ich spełnienia

100 lat, a nawet i 200!!! Szczęścia i powodzenia w realizacji swojej króciutkiej ;P listy postanowień. Co to dla ciebie – 1 dzień i wszystko załatwione, hłe hłe hłe.

Bardzo fajna lista i trzymam kciuki,żebyś ją zrealizowała. Sama do windy nie wejdę, ale i tak dobrze, że w ogóle nią mogę jechać. Kaszankę jadłam jak byłam mała, a teraz się brzydzę. Horror: koniecznie obejrzyj Conjuring, ale oczywiście z kimś. A jak zrobisz tatuaż i certyfikat, to się koniecznie pochwal!

Pozdrawiam i życzę sto lat czytania! 😉

Dziękuję! Ja sama do windy może bym i wsiadła – ale np. takiej eleganckiej w galerii handlowej, która porusza się po dwóch piętrach, a dookoła niej porusza się mnóstwo osób 😉 W wieżowcach i blokach za bardzo się boję.

Wszystkiego najlepszego to raz 😀
Dwa – kaszankę polecam zrobioną na grillu w folii aluminiowej z kapustą kiszoną i cebulką + sos czosnkowy na to 😀 Pychota, jedli wszyscy 😀 Co do tatuażu to gratuluję odwagi, ja się boję bólu. O jakim języku obcym teraz myślisz?

O, muszę przyznać, że ten przepis brzmi w miarę nieźle, jak nawalę dużo czosnku, może nawet nie poczuję tej kaszanki 😀 Tatuaże już mam, więc kolejny już aktem odwagi nie będzie. Pierwszy chyba taki był, a przynajmniej niósł za sobą jakieś ryzyko, bo jeszcze wtedy się uczyłam i pedagogowi szkolnemu niezbyt się spodobał 😉

A co do języka to jeszcze nie wiem. Może liznę trochę włoskiego, skoro małżon się uczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *