fbpx
.

36 komentarzy

Z przyjemnością zrobię coś podobnego u siebie, ale w nieco późniejszym czasie:) A co do komentarza pod zdjęciem z kolorowymi regałami – też tak ustawiłam jakiś czas temu i już wiem, że w najbliższym czasie zmienię; to szalenie niepraktyczne;)

Ja niestety nie mogę czytać w hałasie, więc jak czytam gdzieś indziej niż w domu, to ze słuchawkami na uszach (o dziwo, wtedy muzyka mi nie przeszkadza).
Też zawsze sprawdzam liczbę stron. 😀

Też umiałam czytać mając 3 lata 🙂 I też mam imię po bohaterce – mama będąc w ciąży fascynowała się Balzakiem a jego miłością była Ewelina Hańska.
Również dość szybko czytam, bez kursów, ale raczej jedną książkę, nie lubię kilku naraz i nawet nie dlatego że mi się mają mieszać, ale nie mogłabym spać nie znając ciągu dalszego.
Też mogłabym pracować w książkach, bo to związane z moim wykształceniem, zapędy też miewam. Z bibliotek nie korzystam, bo mam ogrom swoich książek.
Nie lubię czytać gatunków, których zwyczajnie nie lubię. Wolę czytać w ciszy i nie podpasowały mi audiobooki, za długo trwają. Nie lubię też czytać przy innych czynnościach. W tramwajach, na przystankach, poczekalniach tak, ale w autobusie czy samochodzie nie poczytam – też mam lokomocyjną

Rzeczywiście też dostrzegam problem w tym, że audiobooki są za długie – sama czytam dużo szybciej. Ale traktuję je jako dodatek, a jeśli mnie wciągną – wtedy sięgam po książkę i szybko ją kończę 🙂

No i przybijam wirtualną piątkę na te nasze wszystkie wspólne punkty! Szkoda tylko, że choroba lokomocyjna pojawia się też u Ciebie – strasznie upierdliwa sprawa.

Ja również jakoś bardzo wcześnie nauczyłam się czytać. Pamiętam, że gdy szłam do zerówki pani prosiła mnie żebym czytała na głos innym dzieciom 🙂 Natomiast nie potrafię czytać szybko i liczba przeczytanych książek, ani czytelniczy "staż" niczego tutaj nie zmieniają. Trochę nad tym ubolewam, bo czasem chciałabym przysiąść i przeczytać jakąś książkę w jeden dzień… Zgadzam się z punktem 25!

Widzę, że bardzo się od siebie różnimy w kwestii podejścia do książek i czytania 🙂 Zaskakuje mnie Twoja tolerancja na spoilery umieszczone na okładkach. Też kiedyś lubiłam zerknąć na taki opis, ale wyleczyłam się z tego nawyku jak po raz któryś okazało się, że wydawca zdradza ważną rzecz.

O, opowiedz więcej o tych naszych różnicach 🙂

Ja bez znajomości opisu książki nie kupię. No, chyba że to jakiś sprawdzony autor. Parę razy zdarzyło się, że opis kłamał i mnie to denerwowało, ale spoilerów jeszcze nie uświadczyłam 🙂

Okej, to zaczynam 🙂 Mam swoje ulubione gatunki i trudno mi się przekonać, żeby sięgnąć po historię wykraczającą poza nie, chociaż i tak teraz częściej daję szansę powieściom innym niż kryminały i horrory. Nie znoszę ebooków i audiobooków, na słuchaniu nie potrafię się skupić, a czytnik leży i kurzy się od lat, bo nie lubię z niego korzystać. Wyjątkiem są słuchowiska, bo te mogę pochłaniać :)Czytam tylko jedną książkę na raz, irytuję się jak zacznę kilka i żadnej nie kończę w ciągu kilku dni. Nie pożyczam książek nikomu poza 2 osobami do których mam zaufanie, że nie zniszczą i oddadzą wcześniej niż po paru miesiącach. Nie chodzę do bibliotek od lat, jak czytam to koncentruję się tylko na tym i przeszkadza mi muzyka czy głośna rozmowa obok, więc zazwyczaj czytam w domu, a nie np. w poczekalni u lekarza. Mam ulubione zakładki i nie wyobrażam sobie używania czegokolwiek lub szukania miejsca, w którym skończyłam lekturę. W zasadzie mogę się podpisać tylko pod ostatnim punktem, bo również książki nie są dla mnie najważniejsze. Lubie grać w gry, oglądać seriale, a ostatnio w wolnym czasie zmuszam się do ćwiczeń, więc też nie oburzam się, jeśli ktoś nie ma ochoty czytać albo po prostu tego nie lubi. No, ty byłoby na tyle :))

Co do spoilerów to pewnie mamy inną definicję spoilera 🙂

No to widzę, że rzeczywiście niewiele nas łączy pod względem czytelniczym. Ale to akurat fajnie.

Prawda jest taka, że u mnie pożyczającymi są też 2-3 osoby (+ wspomniana pani listonosz). Dawniej pożyczałam chętniej, ale rzeczywiście było tak, że często książki nie wracały, więc ograniczyłam się do najbliższych osób, które są zaufane.

No i w kwestii czytnika jeszcze – mój też kurzył się przez parę lat. W końcu zaczęłam, niechętnie, używać, a on się zepsuł. Po nim zamówiłam inny, dużo lepszy i nareszcie coś zaskoczyło – u mnie problemem było to, że pierwszy czytnik był bardzo marny i na niewiele się przydawał. A czytanie na czytniku doceniłam dopiero przy dziecku – bo żeby uniknąć targania stron musiałam znaleźć jakieś inne rozwiązanie 🙂

Też sądzę, że ciekawie jest poznać zupełnie inne podejście do czytania (i nie tylko) 🙂

Mam kindle'a classic, nie ma żadnych podświetleń, dotykowych ekranów i innych bajerów, ale wątpię, żeby u mnie niechęć do czytnika była podyktowana posiadaniem tego, a nie innego modelu. Czasami mnie kusi, żeby sprawić sobie nowy czytnik, ale przechodzi mi jak pomyślę, że pewnie i tak będzie leżał, a pieniądze wydam niepotrzebnie. Ale może klucz tkwi w chwilowym zmuszeniu się, a potem zaskoczy, nigdy nie wiadomo 🙂 Faktycznie, wyobrażam sobie, że trudno jedną ręką trzymać opasłe tomisko, a drugą zajmować się dzieckiem 🙂

No widzisz, to u mnie niechęć do pierwszego czytnika wynikała właśnie z tego, że nie miał podświetlania, więc i tak do czytania potrzebowałam dobrego światła, jak przy klasycznej książce. Drugi czytnik kupiłam za 1zł w abonamencie Legimi i dopiero on sprawił, że naprawdę polubiłam czytanie ebooków – nie potrzebne mi są żadne bajery w nim, ale podświetlanie to genialna funkcja – nareszcie mogę czytać w każdych warunkach i w każdej pozycji. To naprawdę dużo zmienia 🙂

Czytanie w autobusie i samochodzie – łączę się w bólu, dobrze, że są audiobooki. Natomiast nie mam najmniejszego problemu, żeby czytać w pociągu lub tramwaju – mniej trzęsie, więc nie robi mi się niedobrze 🙂

Ja z pociągiem też nie mam absolutnie żadnego problemu. Dlatego lubię podróżować pociągami, bo tam w żaden sposób choroba lokomocyjna się nie ujawnia. No i psychicznie czuję się dużo lepiej niż np. w autokarze, który ma mocno ograniczoną przestrzeń.

Do niedawna nie umiałam czytać kilku książek jednocześnie, a teraz się coś zmieniło i sobie mieszam lektury, naprzemiennie czytając po rozdziale. 😉
Uwielbiam czytać w środkach komunikacji czy w aucie i zawsze się ekscytuję przed dłuższą podróżą i wybieram starannie lekturę, która będzie mi towarzyszyła. Sama mam chorobę lokomocyjną, zdarza mi się nie móc czytać i całą drogę przesypiam lub jestem po prostu zombie.
Nie wypożyczam książek z biblioteki, bo mam wiele swoich lektur na półkach, a po drugie, brzydzę się niektórych plam, bo nie wiem skąd pochodzą.
Doradca książkowy, to cudowny zawód! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *