||

[Patronat] Kostuszka Carli Mori – horror z Częstochową w tle

Kostuszka, Carla Mori Wydawnictwo: VideografRok wydania: 2016 • Stron: 272

Z twórczością Carli Mori zetknęłam się po raz pierwszy przy okazji jej książkowego debiutu – powieści Krew, pot i łzy, z akcją osadzoną w mojej rodzinnej Częstochowie. Ponad trzy lata musiałam czekać na pojawienie się na rynku kolejnej powieści autorki pochodzącej z mojego miasta, ale ponieważ widać, że przez ten czas nie próżnowała, jestem jej w stanie ten długi czas oczekiwania wybaczyć. Jej najnowsze dzieło, Kostuszka, zrobiło na mnie spore wrażenie i sprawiło, że autentycznie zaczęłam bać się zasypiania…

Kostuszka

Akcja powieści Mori rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych, częściowo w Southampton, częściowo w Częstochowie. Jedne opowieści (w tym pamiętnikowe retrospekcje) płynnie przechodzą tutaj w drugie, dzięki czemu dość szybko możemy wczuć się w specyficzny klimat i poznać wszystkich bohaterów historii. A jest ich naprawdę sporo i trzeba przyznać, że ich skomplikowane portrety psychologiczne stanowią najmocniejszy punkt Kostuszki.
Brzostowscy wraz z ośmioletnią córką wiodą spokojne i szczęśliwe życie na południu Anglii. Z dala od rodziny, z którą nie zawsze się dogadywali, snują plany i marzenia na długie, wspólne lata. Jednak któregoś dnia w ich domu pojawia się włamywacz, z zimną krwią mordując Annę. Jej mąż staje się głównym podejrzanym i wspólnie z opieką społeczną decyduje o przekazaniu tymczasowej pieczy nad dzieckiem babce i ciotce, zamieszkującym w Polsce.

Zdziwią się ci, którzy pomyślą, że powieść Mori jest typowym horrorem. Zdziwią się również ci, którzy na podstawie opisu spodziewać się będą w powieści wątków kryminalnych. Zabójstwo i śledztwo stanowią zaledwie ułamek tej zawiłej historii, a na pierwszy plan wysuwają się motywy oniryczne i naturalistyczne opisy brutalności (psychicznej i fizycznej) do jakiej posunąć może się człowiek. W takim brudnym, ponurym, przerażającym świecie żyła Anna, a po latach trafiła w jego szpony również ośmioletnia Konstancja. I co jest w tym wszystkim najbardziej przerażające to to, że Mori ukazuje w tej historii prawdę o życiu, o świecie, o człowieku. I jest to taka prawda, od której mimowolnie chce się odwrócić oczy.
 Kostuszka, Carla Mori
Najbardziej uderzają w Kostuszce niezwykle prawdziwi bohaterowie, w istnienie których wierzy się od pierwszych stron książki. Typowa stara katoliczka, która na zewnątrz jest pobożna i bogobojna, a w środku kryje potwora. Miła kura domowa, której smutne oczy sugerują, że wiele przeszła. Zdewociała stara panna, która z powodu własnych życiowych niepowodzeń wyładowuje się na innych. Dziecko, które ze strachu poddaje się pędowi zdarzeń. Cyniczny polityk wykorzystujący słabości innych. Wszyscy oni sportretowani są rzetelnie, wiarygodnie i wyraziście. Autorka ma niezły dryg do tworzenia postaci i nawet jeśli czasem myślimy, że widzimy stereotypową babcię w moherowym berecie, jest w niej coś, co sprawia, że staje się bohaterką niezwykłą, charakterystyczną i absolutnie niepodrabialną. Ciekawym motywem jest także przywołanie postaci z mitologii słowiańskiej i wprowadzenie wątków nadprzyrodzonych. Ich obecność w książce początkowo mnie męczyła i zniechęcała, ale z czasem doceniłam rozmach, z jakim autorka stworzyła swoją wizję świata pełnego mistycznych postaci. Doskonale wpisały się one w naszą rzeczywistość, a ich obecność – choć wyraźna – jest tylko ciekawym zabiegiem mającym na celu pokazanie tego, co dzieje się w naszych głowach i sercach.

Horror z Częstochową w tle

Na osobną uwagę zasługuje także samo miejsce akcji Kostuszki. Autorka opisała strony dobrze mi znane i w trakcie lektury oczami wyobraźni widziałam te ponure, mroczne zakątki mojego miasta, choć muszę przyznać, że nie wszystkie elementy składające się na przedstawienie Częstochowy mi odpowiadały. Np. twierdzenie, jakoby w latach dziewięćdziesiątych była to dziura. W opisywanych czasach Częstochowa była całkiem nieźle rozwijającą się stolicą województwa i dopiero dekadę później zaczęła się wyludniać, przytłaczać poziomem bezrobocia i upadać. Pewnym zgrzytem było dla mnie także unikanie typowo częstochowskiego słownictwa. Choć to akurat mogę jeszcze przełknąć, bo być może autorka wyszła z założenia, że czytelnik spoza regionu nie będzie miał pojęcia o czym mowa, kiedy tu i ówdzie w akcji pojawią się np. chapcie, ale nie da się ukryć, że chciałabym, aby takie elementy zostały w książce dopieszczone. Tym bardziej, że podobna kwestia uderzyła mnie już debiutanckiej powieści autorki, gdzie jedna z bohaterek napomknęła coś o „zamknięciu w Tworkach”, podczas gdy w naszym regionie znajduje się na tyle znany szpital psychiatryczny, że każdy częstochowianin w takiej sytuacji powiedziałby o „wylądowaniu w Lublińcu”. Jednak mimo paru drobnych zgrzytów, muszę przyznać, że Kostuszka podobała mi się równie mocno, jak Krew, pot i łzy. Lubię książki, które z jednej strony trzymają w napięciu i odrobinę przyduszają gęstą atmosferą, a z drugiej okazują się imponujące w warstwie psychologicznej i sprawnie napisane. Dlatego polecam Wam przyjrzenie się bliżej twórczości Carli Mori, bo z pewnością jej ambicje pisarskie na dwóch powieściach się nie skończą. Moja ocena: 8/10
Książka przeczytana w ramach wyzwania ’Pod hasłem’. Przeczytaj również:
]]>

15 komentarzy

  1. Czytałem "Krew, pot i łzy" i mało nie umarłem. Ze śmiechu xD

    Ale i tak chętnie sięgnę po tę powieść, w końcu lokalny patriotyzm zawsze wart jest aprobaty.

    1. Nie no serio, na początku było nawet spoko, ale z chwilą, gdy doszły te 'elementy demoniczne', to myślałem, że skisnę ze śmiechu. Chociaż muszę przyznać, że koncept narodzin Antychrysta akurat w Częstochowie był przedni 😀

  2. Ja osobiście chętnie bym poznała, ale się jej nieco boję 😛 Za delikatna jestem na taką literaturę ;/ Mimo wszystko dam jej szansę, a co 🙂 Co do ujęcia Częstochowy w tle, to niestety nie wiem czy by mi odpowiadało to, że ja chcę tam być a nie mogę! Kocham Częstochowę a niestety już 2 lata nie było mnie w tym miejscu 🙁 I oczywiście boję się, że jeszcze mi odbije (a nie mam na to czasu) i tam pojadę 😀 Albo gorzej, że po przeczytaniu będę bała się tam jechać xD Wariatka ze mnie, więc wiesz 😀

  3. Debiut autorki wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego chętnie poznam powyższą książkę, tym bardziej, że tak pozytywnie ją oceniasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *