Czyste sumienie, Charlaine Harris

Czyste sumienie jest czwartym tomem cyklu poświęconego dzielnej sprzątaczce – Lily Bard. Jak zwykle nasza bohaterka ma niebywałe szczęście i kolejny już raz natrafia na trupa. Tym razem w lesie. Trup to nie byle jaki – miejscowa łatwa dziewczyna, Deedra. Postać o tyle ciekawa, że trudno jest znaleźć w całym mieście faceta, który by się z nią nie zadawał. Lista podejrzanych obejmuje więc pół Shakespeare – ciekawie, prawda?

To jednak nie wszystko. W mieście wybucha tajemniczy pożar (oczywiście jego świadkiem jest Lily) i ktoś ewidentnie chce pozbyć się pewnego upierdliwego staruszka. Kto? I w tym wypadku grono podejrzanych jest spore, bowiem okazuje się, że z dziaduniem spokrewnione jest… pół miasta.

Oprócz wątków kryminalnych (a właściwie – pseudokryminalnych), mamy też w tym tomie sporo wynurzeń romantyczno-obyczajowych. W końcu znalazł się facet, któremu Lily gotowa jest oddać swe serce, w związku z czym nieustannie zalewa czytelnika swoimi tęsknotami.

Trochę nudno i trochę smętnie.

Nie jest to ani najlepsza, ani najgorsza część z dotychczas wydanych. Umieściłabym ją gdzieś pośrodku, z zastrzeżeniem, że warto dać jej szansę. Dlaczego?

Po 1: zamordowana Deedra przedstawiona zostaje nieco bliżej. Można ją poznać, zrozumieć i nawet polubić. Jest to jedna z najbarwniejszych postaci cyklu.

Po 2: sam pomysł na intrygę jest całkiem niezły. Co prawda rozwiązania domyśliłam się niemal od razu, ale i tak wizję Charlaine Harris uważam za całkiem interesującą.

Po 3: Harris postawiła na bardziej skąpe opisy i sporo dialogów. Akcja jest dzięki temu jeszcze bardziej dynamiczna, a sama narratorka mniej irytująca. To ważne, ponieważ lektura poprzednich części nie zawsze przebiegała płynnie i miło.

Nie nastawiajcie się na wielki kryminał. Raczej na sporą dawkę odprężającej, miejscami elektryzującej, rozrywki. Łatwo przepaść przy książkach Harris – i za to je właśnie lubię.

PS. Okładka jest piękna, prawda?

Moja ocena: 6,5/10

0 komentarzy

Ta seria ciągle przede mną, trochę mnie odstraszają średnio pozytywne recenzje, ale dwie części już kupiłam, więc na pewno kiedyś przeczytam. Dobrze, że już wiem, żeby nie nastawiać się na tradycyjny kryminał.

Seria z Lily Bard także dopiero jest przede mną. na chwile obecną mam pierwsze trzy tomy, lecz jeszcze nie miałam okazji ich przeczytać. Nadmiar innych obowiązków przyćmił chęć zagłębienia się w tę serię, ale teraz mam odrobinę więcej czasu, więc może w końcu nadrobię braki.
Trochę obawiam się nadmiaru dialogów o których wspominałaś, gdyż zdecydowanie wolę kiedy opisy i dialogi są rozmieszczona tak pół na pół, ale zobaczymy, czy mnie to też będzie drażnić.
Czy orientujesz się może ile będzie ogółem wszystkich tomów cyklu Lily Bard ?

cyrysia,
myślałam, że będzie ich siedem (chyba pomyliło mi się z Marsdenem), a jest ich 5.

Bujaczku,
dobre pytanie: kiedy to wszystko czytać? 🙂

Edyta,
no co Tyyyy, ładnie się kolory prezentują!

Jak dotąd przeczytałam tylko pierwszą część o Lily Bard i na tym skończę:)
Nie przypadła mi do gustu ta seria, nie polubiłam głównej bohaterki, za mało według mnie było śledztwa (mówię oczywiście tylko o pierwszej części), no nie przypadła mi do gustu i tyle:)

Lektura "Czystej jak łza", czyli tomu pierwszego, wymęczyła mnie strasznie. Nie zamierzam sięgać po kolejne, szkoda mi czasu, a przy tym znowu dopadnie mnie kryzys. Pani Harris mówię zdecydowane NIE! 🙂

Mi okładka bardzo się podoba. W zasadzie lubię, jak książka, którą czytam, fajniej wygląda;)
Ostatnio czytam coraz więcej książek kryminalnych i jak na razie nie zawiodła mnie żadna. Dajesz tej powieści ocenę, która w sumie zachęca do przeczytania, ale musiałbym się nad tym zastanowić. Zresztą: od początku trzeba czytać;)

Jakoś tydzień temu kupiłem tą książkę …za pół darmo. Patrząc po Twojej ocenie, to widzę, że faktycznie warta 'swojej ceny'.
Chociaż z drugiej strony, co tu oczekiwać, cała seria jest napisana lekko od niechcenia, i póki co, raczej trzyma swój poziom 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *