Nocna gwiazda, Alyson Noël

Nocna gwiazda to piąty tom bestsellerowej serii Nieśmiertelni, autorstwa Alyson Noël. Poprzednie części cyklu miałam okazję przedstawiać Wam na przestrzeni ostatnich szesnastu miesięcy. W ramach przypomnienia – Ever, Błękitna godzina, W cieniu klątwy, Mroczny płomień. Linki do poprzednich recenzji podaję nie bez powodu – wystarczy przeczytać tamte opinie, by wiedzieć, czego spodziewać się po kolejnej części cyklu. Nie zmienia się w niej bowiem nic. Oczywiście – bohaterowie stają przed nowymi wyzwaniami, autorka rzuca im kolejne kłody pod nogi, dokłada nowe elementy do świata przedstawionego i tak dalej, ale generalnie niczym nie zaskakuje, niczym nie przykuwa uwagi i niczym nie zachwyca. Nonsensem byłoby powtarzanie tego, co podkreślałam już wiele razy – że bohaterowie są marni, że akcja wypada blado, a całość jest miałka i nijaka. Więc powtarzać się nie będę i tylko skrótowo nakreślę fabułę. Wiele o Nocnej gwieździe mówić nie trzeba – akcja skupiona jest wokół potyczek głównej bohaterki z jej dawną przyjaciółką. Konflikty rozwleczone są na dwieście pięćdziesiąt stron, a żeby wypchać czymś resztę kartek, autorka dorzuca niby-ekscytujący wątek z wielkimi sekretami ukochanego bohaterki. Tyle tylko, że same sekrety są mało interesujące, a ujawniona prawda o nich dowodzi jedynie temu, że Noël zabrakło już pomysłu na ciągnięcie historii. Koniec-końców okazuje się bowiem, że Damen kompletnie nie miał powodów, by ukrywać przed Ever pewne fakty, a kiedy te wychodzą wreszcie na światło dzienne, można się tylko zaśmiać. Autorka zbudowała napięcie wokół takiej bzdury, że aż czuję się zażenowana. Mam nadzieję, że cała historia zamknie się na następnym tomie – ileż można ciągnąć coś, co spokojnie można było zawrzeć na dobrych pięciuset stronach? Taryfa ulgowa dla relaksujących czytadeł nie sprawdza się w przypadku piątego tomu serii Nieśmiertelni. Książka ta plasuje się na szarym końcu naciąganych, nudnych i bezsensownych historii. Wszelkie mądrości podano tu jak na tacy, to co miało ekscytować – śmieszy, a to, co miało być punktem kulminacyjnym rozlało się na całą powieść jak spalone mleko. Albo jak gęsty, lepki, niesmaczny budyń. Alyson Noël, rozczarowała mnie pani. Moja ocena: 2/10
]]>

0 komentarzy

Widzę, że ta seria nie jest jakaś wybitna. Nie rozumiem, po co autorka przeciąga wymyśloną przez siebie historię? Często to wręcz szkodzi, jak w tym przypadku. Wątpię, że sięgnę po dzieło.

Co więcej – ona tworzy nowy cykl, niby do tego nawiązujący, gdzie główną bohaterką jest siostra Ever. Aż boję się, co też tam nawymyślała.

To ja chyba czytanie tego cyklu zakończyłam na 3 części – dalej nie dałam rady. Pierwsza część nawet mi się podobała, chociaż miałam duże ,,ale'' co do niej. A później było jeszcze gorzej.. Irytująca główna bohaterka. A o Damenie wspominać muszę? Nie wiem skąd urwał się ten bohater, non stop czegoś żałował i mnie cholernie (za przeproszeniem) denerwował. Serii stanowczo mówię również nie i nie polecam.
Innych książek jej raczej nie przeczytam.

O tak, główna bohaterka jest jedną z najbardziej irytujących i najbardziej beznadziejnych w historii literatury. Sama się sobie dziwię, że jeszcze to czytam 😉

Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie sięgnę po żadną kolejną część. Przemęczyłam dwie i to mi zupełnie starczy… Ta seria mnie irytuje. No chyba, że zabraknie mi książek do czytania to MOŻE przeczytam…

Utknęłam pod drugiej części. Zdecydowanie mi się nie podobało i widzę, że dalej nie jest lepiej…
Możesz mi powiedzieć, jak robisz te chmurki, te na których masz parametry książki i opis autorki?

Łu, naprawdę kiepsko. Ja, jak narazie, czytałam tylko I część. Może taki styl pisania wynika, że autorka jest dość młoda. A może to wina tłumacza?

O nie tym razem nawet jak będą mnie torturowali nie dam się wciągnąć w recenzję tej książki…. To będzie mój pierwszy niedokończony cykl… Tak jak jeszcze na początku w Ever trochę się wciągnęłam to potem już poziom kolejnych części drastycznie spada w dół. Gratuluję cierpliwości do tej książi.

Chyba nie ma sensu, żebym w ogóle zaczynała tę serię… Widziałam pierwszą część cyklu w księgarni, a nawet chwilami chciałam zakupić, ale dziękuję,że odwiodłaś mnie od tego pomysłu. Pozdrawiam

Chyba powinnam cieszyć się, że nie miałam okazji poznać tej serii, skoro przez kolejne tomy tak trudno przebrnąć – a szkoda zaczynać coś, żeby potem się męczyć, dlatego będę się od niej trzymać z daleka. Chyba nie mam ochoty sprawdzać na własnej skórze czy te niepochlebne opinie będą zgodne z moją ;D

Osobiście poddałam się po trzeciej części. Dawno żadna seria tak bardzo mnie nie irytowała. A skoro dalej jest coraz gorzej, podziękuję.

Klaudyna, noooo. Przecież gęsty i lepki budyń jest właśnie gęstym, lepkim budyniem, czyli takim, jaki powinien być! 🙂
A ta autorka wygląda na pierwszy rzut oka jak Ola Kwaśniewska.

Ja zatrzymałam się chyba na drugim tomie i jakoś niespecjalnie szukałam kolejnych części. Jak widać, nie przegapiłam niczego wielkiego…

Po ostatnim tomie miałam już dość, nie wiem czy dam radę przebrnąć przez ten. Może kiedyś, jak nie będę miała ciekawszych pozycji do czytania.

Moja młodsza siostra czyta tę serię, a ja podkradam jej kolejne książki z półki i "czytam"… Tyle tylko, że w moim wykonaniu wygląda to tak: otwieram pod koniec, patrzę, kto tym razem zginął, widzę, że nic się w kluczowej sprawie nie zmieniło i odkładam książkę na półkę ;). Czasem otwieram na chybił trafił, mając nadzieję na jakieś wizje z poprzednich wcieleń Ever.
Po takim wyrywkowym pseudoczytaniu seria wcale nie wydaje się taka zła, choć nawet ja zauważyłam, że Ever do najmądrzejszych osób raczej nie należy. Musi być naprawdę ładna, skoro ten Damen szaleje za nią od paruset lat…

serie zakończyłam na 2 tomie.nie mam zamiaru tego czytać. to jest po prostu nudne.Dwa pierwsze tomy byly nawet dobre a potem masakra.szczerze nie polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *