||

[FILM] Puls pod stopami a.k.a. Rytm moich kroków, reż. J. Williams

puls pod stopami Reżyseria: J. Williams • Premiera: 2014 • Produkcja: Wielka Brytania

Puls pod stopami/Rytm moich kroków

Tom jest zagubionym chłopakiem z problemami. Odrzucony przez ojca, nierozumiany przez matkę i wyśmiewany przez kolegów, skrycie marzy o zaistnieniu na scenie muzycznej. Kiedy jego sąsiadem zostaje uznawany za martwego były gwiazdor rocka, skorupa, w jakiej skrył się Tom, zaczyna powoli pękać… Na tę niepozorną propozycję natrafiłam przerzucając kanały. Dostrzegłszy nazwisko Luke’a Perry’ego w obsadzie, nie mogłam sobie odmówić spędzenia dziewięćdziesięciu minut z tą produkcją. I nie żałuję, bo choć nie jest to kino szczególnie zaskakujące, to i tak kilka razy zapłakałam ze wzruszenia.

Co poszło nie tak?

  • Gdybym miała doszukiwać się w Pulsie… wad, zwróciłabym uwagę na brak większych zaskoczeń fabularnych. To prosta, ciepła historia, która nie ma na celu powalać na kolana, a jedynie dać chwilową rozrywkę.

Zbiór zalet

  • Muzyka, oczywiście! Dobre gitarowe brzmienia, ciekawy wokal odtwórcy głównej roli, Nicholasa Galitzina oraz parę naprawdę ciekawych tekstów. Na dokładkę przyjemny głos Verity Pinter (polecam posłuchanie jej na youtube) i cała ta muzyczna otoczka, obok której nie da się przejść obojętnie.
  • Ciekawie napisane role, szczególnie ta dla Luke’a Perry’ego. Na podstawie życiorysu jego bohatera można by stworzyć jeszcze jeden bardzo dobry film. Sam aktor miał przed sobą ciekawe wyzwanie i wyjątkowo wiarygodnie odegrał rolę wycofanego neurotyka, chociaż w kilku momentach dało się zauważyć u niego szereg gestów i min doskonale znanych z jego aktorskiej przeszłości.
  • Sama historia, choć nie zaskakuje, chwyciła mnie za serce i wzruszyła. Na zakończenie uroniłam sporo łez przejęcia i stanowi to dla mnie najlepszy dowód na to, że film jest wartościowy i na swój sposób wyjątkowy.
  • Kilka ciekawych zabiegów technicznych (wmontowanie w fabułę nieco abstrakcyjnych scen teledyskowych), które przywodzą mi nieco na myśl klimat znany z Across the Universe.
  • Prawda ukryta w tej historii. Obraz szkoły średniej i wyobcowania nierozumianej jednostki przedstawiony został wiarygodnie i poruszająco. Jest w tym jakiś banał, owszem, ale fałszu absolutnie brak – i za to szczególnie ten film polubiłam.

Podsumowując

Jeżeli lubicie dobre dramaty muzyczne, które urzekają ciepłem i autentycznością przekazu, koniecznie obejrzyjcie Puls pod stopami. To poruszająca, niegłupia i bardzo przyjemna propozycja, która choć na chwilę oderwie Was od Waszej codzienności. Moja ocena: 7,5/10
]]>

3 komentarze

  1. Dotychczas nie oglądałam żadnego dramatu muzycznego. Muszę więc z czystej ciekawości przekonać się, czy połączenie tych gatunków przypadnie mi do gustu. Zatem jak nadarzy się okazja to chętnie obejrzę powyższy film.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *