fbpx
.

27 komentarzy

Jak dla mnie to wpis w 10! W wielu sprawach sie zgodze. Wiem, ze inni maja swoje zdanie, ale osobiscie jestem w wielu na tak. Z pieluchami jest roznie, ale prawda taka ze lepiej szybciej niz pozniej. Potem sa duze problemy w przedszkolu. Zabawki. Ach kazdy tak ma ze kupi cos tylko dlatego, bo mu sie podoba. Ale wiesz juz jak to jest na przyszlosc. Z telewizja to sa kontrowersje. Bo z jednej strony fajnie z drugiej nie. Tutaj trudno okreslic. Ale rozumiem co masz na mysli, bo jednak „gapienie sie w ekran bezmyslnie przez pol dnia” to krzywda. (chodzi mi ogolnie co sie dzieje w społeczeństwie). Z tymi dodatkowymi lekcjami to powiem, ze to tragedia! Przeciez kiedys do piaskownicy sie szlo, a teraz trzeba na zajecia chodzic? I placic?! Jednak jak juz wybierac to dobrze, a Biblioteka i Filharmonia brzmia genialnie 🙂
Jesli chodzi o cierpliwosc i konsewkencje a nawet zly przyklad. NIE PRZEJMUJ SIE!!! Kazdy przez to przechodzi i to cale zycie! Idealnych ludzi nie ma a Ci co sa to nieszczesliwi ludzie. Wazne ze to widzisz i sie czegos nauczysz 😉
Pozdrawiam i sciskam cieplo! 🙂

Dzięki, to bardzo budujące 🙂
Co do zajęć dla dzieci – teraz jest tego od groma. Znam czterolatki, które po przedszkolu jeżdżą na basen, na taniec i dodatkowy angielski, a w weekend na lekcje śpiewu 😉 To już jest lekka przesada, bo dziecko ma mieć dzieciństwo, a nie napięty grafik od najmłodszych lat. Niemniej chciałabym, aby Zośka raz w tygodniu mogła wybrać się na jakieś zajęcia zorganizowane, na których spędzi czas z innymi dziećmi. Póki co integruje się wyłącznie na placu zabaw a to trochę mało, szczególnie jak na nią 🙂

Ciekawa byłam co tu napiszesz. No cóż, nikt nie jest idealnym rodzicem, mogę Ci przybic piątkę w siedmiu z ośmiu punktów… I wiesz, naprawdę myślę, że większość rodziców pozwala na to wszystko dzieciom. Tylko nie wszyscy potrafią spojrzeć na siebie krytycznie i przyznać, że to błąd.

Małą, nie popełnia błędów ten kto nic nie robi. Najważniejsze co Zosi dajecie to miłość i to widać, więc sądzę, że finalnie te „błędy” nie okażą się znaczące 🙂

U nas z odpieluchowaniem było tak, że mordowałam się z tym dobre pół roku, a młody i tak robił swoje. Aż nagle pewnego dnia odmowił żałożenia pampersa i jak gdyby nigdy nic zaczął korzystać wyłącznie z toalety 🙂
Inne grzechy również przerabiałam 🙂

Fantastycznie! U nas kwestia toalety (i np. nakładki na nią) wciąż jest zbyt abstrakcyjna dla młodej. Za to z nocnikiem już się zakumplowała, a to wielki progres w stosunku do tego, co było 🙂

Z odpieluchowaniem śmieszna rzecz – dziecko jest na to gotowe, kiedy… jest na to gotowe. Nie da się przyśpieszyć. Starsza miała 22mce, młodsza niecałe 3 lata. Zabawki – ja jestem maniaczką, uwielbiam oglądać, wyszukiwać (dzisiaj szukałyśmy w sklepach zabawek do listu do Mikołaja…) i przyznam, że dziewczyny mają zabawki świetne. Niekoniecznie Montessori. To nie tak, że albo M., albo badziew 🙂 Na zajęcia – no cóż, moje córki zaczęły zdecydowanie po 3 urodzinach 😀 tyle, że kolo 2rż poszły do grupy żłobkowej w przedszkolu, więc dzieci miały pod dostatkiem. Starsza teraz idzie do szkoły, młodsza do 5latków – starsza 3 rok będzie na plastykę chodziła (2h pod rząd, mamy 3 min pieszo od domu), młodsza drugi rok. Nie mają wielkich zdolności, po prostu to lubią – a to też jest szalenie ważne. TV oglądają, chociaż pilnuję tego, pilnuję mocno czasu spędzanego przed ekranem i zdecydowanie kontroluję, CO oglądają. Za to nieraz jedzą w czasie oglądania 😉 a ja czytam w czasie jedzenia, więc ten, tego… 😀

Masz rację z tym odpieluchowaniem. Dobrze wiem, że jeszcze dwa miesiące temu młoda nie kumała tematu zupełnie, a od dwóch czy trzech tygodni korzysta z nocnika i doskonale wie, o co chodzi, kiedy tego potrzebuje itd. Dojrzała do tego bez poganiania i dobrze sobie radzi 🙂
Co do zabawek, to oczywiście nie zakładam, że poza Montessori wszystkie rzeczy są kiepskie. Mamy całkiem sporo fajnych zabawek i książeczek, których pod tę filozofię podciągnąć by nie można było 🙂
U nas oglądanie tv + jedzenie to niestety norma. Sama mam taki odruch, że muszę coś włączyć w tle, i córka pewnie przejmie to ode mnie.

Nic dodać, nic ująć. Po prostu kwintesencja rodzicielstwa ?.
Każdy z nas ma chwile słabości i nie ma w tym nic złego. Tu nawet nie chodzi o przyznanie się do błędów, tylko raczej o wyciąganie wniosków i ewentulaną zmianę na lepsze ?

To niby takie zwyczajne, codziennie „grzeszki”, ale mało kto ma odwagę się do nich przyznać. Więc – brawo!
Co do pieluch – wiele osób powie Ci, że przecież nasze mamy i babcie pozbywały się pieluch u swoich dzieci, kiedy te miały roczek. Ale ja bym puściła takie opowiadania między bajki. Po pierwsze – kto to sprawdzi? Po drugie – gdybym miała stosować tetry, to też bym je jak najszybciej dziecku zdjęła. Po trzecie – nawet jeśli te roczniaki chodziły bez pieluch, to jak długo jeszcze zdarzały im się wpadki? Kiedy zaczynały zgłaszać swoje potrzeby?
Zawsze powtarzam, że moje trzecie dziecko nauczyło mnie pokory. Starsze jakoś się dostosowywały, a młody od zawsze robi to, co chce, wtedy, kiedy chce. Wszystkim zdjęłam pieluchę przed drugimi urodzinami. Starsi załapali – szybciej lub wolniej. Ale z młodym po miesiącu wymiękłam i założyłam mu ją znowu. Dopiero trzecia próba się powiodła, ale tak naprawdę dopiero teraz (ma 3,5 roku) widzę, że naprawdę załapał, o co w tym wszystkim chodzi, pozbył się swoich lęków i jest w miarę samoobsługowy.
Więc dobrze mówisz – nic na siłę. Przecież do osiemnastki w pieluszce nie będzie chodzić 😉
No i elaborat mi wyszedł, a tylko do jednego punktu się odniosłam 😛

Zawsze się pocieszam tym, że w końcu każdy z tego wyrasta, więc na pewno i na moją młodą przyjdzie pora 😀
Co do tego, że dawniej wyrastało się z pieluch bardzo szybko, to jestem w stanie w to uwierzyć, bo tetry ani dla dzieci, ani dla rodziców nie były fajne. Teraz mokrej pieluchy praktycznie się nie czuje, więc i dzieciakowi niespecjalnie to przeszkadza.
Cieszy mnie to, co napisałaś. Bardzo to mądre i budujące 🙂

Odpieluchowanie to coś czego ogromnie się boję. Synuś jest taki, że nie może usiedzieć przez chwilę na miejscu. Ciekawe jak to będzie z nocnikiem.
Mój największy błąd to fakt, że synuś śpi z nami na łóżku.
Spał w łóżeczku. Mąż w delegacji, łóżko za puste, za duże to mamusia przełożyła dziecko koło siebie. Od tej pory każde spanie kiedy nie widzi rodzica koło siebie kończy się płaczem, na koniec synuś się zanosi, ja go nie mogę ocucić. Lepiej już niech śpi przy mnie 🙂

Ech, spanie z rodzicami to rzeczywiście ciężki temat. Znam sporo dzieci, nawet pięcioletnich, które wciąż śpią z rodzicami, co dla nikogo nie jest wygodne, ale oduczyć bardzo trudno.

Dobrze wiesz, że nie ma matek (czy rodziców) idealnych. Mówi się o tzn. matce wystarczająco dobrej, która popełnia błędy, ale o nich wie i mówi, co też pokazuje dziecku, że każdy może się pomylić 🙂
Brawo Ty! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *