zerwij z nią egmont ewa nowak

"Zerwij z nią!" – opowieść o rodzicach, którzy myślą, że wiedzą wszystko lepiej

Jeżeli myślicie o patologicznych rodzicach, najczęściej wyobrażacie sobie pijaków, awanturników i damskich bokserów. Myślę jednak, że nie da się znaleźć innego określenia również na ludzi, którzy gnębią swoje dorosłe dzieci, zalewają je własnymi ambicjami i dyktują im, jak mają żyć. „Studiuj ten kierunek”, „Spędzaj tak sobotę”, „Spotykaj się z tymi ludźmi”, „Zerwij z nim”, „Żyj w taki sposób”, „Nie wyrażaj własnego zdania” i inne tego typu hasełka figurują stale w ich repertuarze. A ich dzieci? Cóż, nawet jeśli są dorosłe, to i tak muszą żyć pod dyktando swoich dyktatorów. W najnowszej powieści Ewy Nowak – jednej z moich ulubionych pisarek – takim patologicznym przypadkiem jest ojciec nastoletniej Emilki, który ma jasną wizję tego, jak powinny żyć jego córki. Szczególnie ta młodsza ma przerąbane – wylicza się jej, ile czasu może spędzić poza domem, narzuca, z kim może się spotykać i roztacza przed nią wizję przyszłości – „studia medyczne, mąż-lekarz, kariera, rodzina”. Problem w tym, że Emilka zakochuje się w głównym bohaterze książki i nie ma zamiaru rezygnować z zakazanej miłości. Jacek to chłopak z rozbitej rodziny, który na co dzień użera się z nieprzyjemnym ojczymem i bierną matką, od czasu do czasu również z ojcem alkoholikiem, a jedynymi jasnymi punktami w jego życiu są przyjaciółka Wanda i ukochana babcia – dwie kobiety z potężnymi jajami. Zgryźliwe, dowcipne, inteligentne i po prostu fajne. Jacek na ich tle to taka trochę ciepła klucha, która niewiele potrafi (osiemnastolatek, który nawet łóżka ścielić nie umie, serio?) i niewiele mówi. Pewnie niejeden rodzic czytający tę książkę stanie po stronie rodziców Emilki, bo taki typ ewidentnie zięciem roku by nie został. I to jest główny problem tej książki. Bo niby mamy tutaj kibicować współczesnej Julii i jej Romeowi, ale tak naprawdę trudno tych dwoje polubić. On jest nijaki, zapatrzony w siebie i głupi. Jej postać z kolei miała mieć jakąś głębię, ale tak naprawdę ani nie ma się ochoty wierzyć w jej problemy, ani trzymać za nią kciuków. Całość ratuje tylko to, że dobrze się tę powieść czyta. Myślę, że znajdzie się jakieś grono młodych czytelników, którzy odkryją w sobie podobieństwo do Emilki i Jacka i którzy będą mówić, że to są prawdziwe problemy współczesnych nastolatków, ale o ile z reguły uważam, że szczerość, prawdziwość i brak odrealnienia są największymi zaletami prozy Ewy Nowak, o tyle w tym przypadku wcale nie jestem co do tego przekonana. Być może jest to po prostu problem z moją wyobraźnią, ale choć wiem, że tacy rodzice, jak rodzice Emilki istnieją i że kwestia narzucania dzieciom tego, jak mają żyć, nie jest wcale rzadka, to jednak trudno jest mi uwierzyć w bierność zarówno tej bohaterki, jak i jej siostry, która bez skrupułów zostawia ją w rodzinnym więzieniu i przez lata nie próbuje jej w żaden sposób pomóc. Coś tu nie gra i to coś jest kolejnym punktem na liście wad i niedociągnięć Zerwij z nią! Do niewątpliwych zalet powieści należy z pewnością jej osadzenie w bliskich nam czasach i w rzeczywistości, która nie będzie czytelnikom obca. Autorka doskonale radzi sobie z pisaniem w sposób zajmujący i ciekawy, dlatego też jej powieść czyta się szybko i z wypiekami na twarzy. Dostarcza ona wielu emocji, często można się przy niej uśmiechnąć, ale nie jest to najlepsze dzieło w dorobku autorki. Ewa Nowak przyzwyczaiła czytelników do wyższej jakości. W tę opowieść jej nie uwierzyłam. Tych bohaterów nie polubiłam. Moja ocena: 5/10 Książka przeczytana w ramach wyzwań: „Czytelnicze wyzwanie 2017” (kategoria: Książka, której akcja dzieje się zimą) oraz „Czytamy nowości”.

]]>

7 komentarzy

Oj tak i tu się z Tobą zgodzę, ja swoje dzieci staram się wychować dając im swobodę wyboru i podejmowania decyzji o swoim życiu, póki co są małe ale wiem jak jest to ważne bo tego oczekiwałam i to dostałam od swoich rodziców.

Lubię młodzieżówki (powiedziałabym nawet, że uwielbiam młodzieżówki!), ale tą, mimo że zwróciła moją uwagę, to po pobieżnym zapoznaniu się z treścią odłożyłam na półkę. Zupełnie do mnie nie przemówiła.

15 lat temu na pewno z chęcią przeczytałabym tę książkę (mimo że nazwisko autorki kompletnie nic mi nie mówi). Podejrzewam jednak, że dzisiaj skończyłoby się rzuceniem lektury w kąt w momencie, w którym na światło dzienne wyszłyby charaktery bohaterów. Nie lubię postaci, które są niewyraziste, a 18-latek, który nie potrafi pościelić łóżka… No bez jaj. 🙂 Dlatego nie przeczytam. Dziękuję za ostrzeżenie! 😉

Zapomniałam dodać, że nie umie też zrobić herbaty i generalnie nie ogarnia wielu podstawowych spraw. Powiedziałabym, że moja trzyletnia córka potrafi więcej niż on 😉

Myślę, że w książce chodzi o zbicie dwóch światów w jeden, żebyśmy własnie zrozumieli jak wygląda sprawa „patologicznych rodziców” że tu nie chodzi o przemoc fizyczną ale i też psychiczną, bo nie każdy zły rodzic musi bić swoje dziecko tylko może odreagowywać swoje porażki w sposób wewnętrzny

Bez sensu ta książka, czytałem i nie poleciłbym, bohaterowie dziecinni, nie można się z nimi utożsamić w stu procentach, nie czuć ich… Jedyny plus jest taki że porusza jeden z największych problemów dzisiejszych czasów – przemoc psychiczną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *