Jak tworzyć dobre treści – dla ludzi, nie algorytmów
Czy zdarzyło Ci się opublikować post, który zbił świetne zasięgi – ale czułeś/aś, że to nie do końca Ty? Albo napisać coś z serca, a algorytm pokazał to dosłownie kilku osobom? W 56. odcinku podcastu Pasjonaci Życia mówiłam właśnie o tym: o tworzeniu treści, które są prawdziwe, a nie tylko zoptymalizowane pod zasięg.
W ponad godzinnej rozmowie poruszałyśmy tematy, które rzadko pojawiają się w content marketingowych poradnikach:
- jak zmieniło się tworzenie treści w ciągu ponad 20 lat – i co paradoksalnie było łatwiejsze, gdy algorytmy jeszcze nie istniały,
- dlaczego uganianie się za viralami często zabija radość z pisania – i jak to zmienić,
- jak znaleźć swój głos w świecie, gdzie wszyscy krzyczą jednocześnie,
- czym jest autentyczność w social mediach i dlaczego nie oznacza „mówienia wszystkiego o sobie”,
- jak journaling może być cichym narzędziem do lepszego tworzenia treści.
Jeden wątek z tej rozmowy szczególnie mi leży na sercu – i wracam do niego często. Mówię tam wprost: jeśli tworzysz coś na siłę i to Cię unieszczęśliwia, żaden zasięg tego nie jest wart. Rozmawiałyśmy o twórcach, którzy zrezygnowali z jednych platform na rzecz innych – i świat się nie zawalił. I o tym, że newsletter potrafi sprzedawać skuteczniej niż codzienne stories, jeśli tylko budujesz go z głową.
Jeśli czujesz, że gdzieś po drodze gubisz radość z pisania – ten odcinek jest dla Ciebie. A jeśli chcesz wrócić do tworzenia z większą swobodą i mniejszą presją, zajrzyj do mojej książki „Pisz. Publikuj. Działaj.” – znajdziesz w niej dużo z tego, o czym mówiłam w tej rozmowie.
-
Pisz. Publikuj. Działaj
54,90 zł z VAT

Bardzo trafny wpis. Mam wrażenie, że w ostatnich latach wiele osób zaczęło tworzyć treści przede wszystkim z myślą o algorytmach, przez co gdzieś po drodze zgubiła się ich wartość dla czytelnika. Paradoksalnie właśnie teksty pisane z myślą o realnych potrzebach odbiorców często osiągają najlepsze wyniki także w wyszukiwarkach. To pokazuje, że jakość i użyteczność w dłuższej perspektywie zawsze wygrywają z próbami „oszukania” systemu.
Z własnych obserwacji mogę dodać jeszcze jedną rzecz – bardzo pomaga zadanie sobie przed rozpoczęciem pisania prostego pytania: czy ten tekst rzeczywiście rozwiązuje jakiś problem albo odpowiada na konkretne pytanie? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, znacznie łatwiej zachować odpowiedni kierunek i uniknąć lania wody. Dzięki temu czytelnik dostaje konkret, a nie tylko kolejną stronę wypełnioną słowami.
Myślę też, że coraz większego znaczenia nabiera autentyczność. Nie trzeba być ekspertem od wszystkiego – często dużo bardziej wartościowe są własne doświadczenia, przykłady z praktyki czy nawet opis popełnionych błędów. Takie treści budują zaufanie i sprawiają, że chce się wrócić po kolejne wpisy.
Dziękuję za ten artykuł. To dobra przypominajka, że tworzenie wartościowych treści nie polega na śledzeniu każdej zmiany algorytmu, ale na zrozumieniu odbiorcy i dostarczaniu mu odpowiedzi, których faktycznie szuka. W dłuższej perspektywie właśnie takie podejście procentuje najbardziej.