Produktywne Poranki – tydzień 3
To już trzeci tydzień mojego dramatycznie wczesnego wstawania. Jeżeli i Ty chcesz wprowadzić u siebie Produktywne Poranki, sprawdź jak mi idzie i zainspiruj się do działania.
O mojej interpretacji idei Miracle Morning przeczytasz we wpisie otwierającym niniejszy cykl: tydzień 1. A o tym, jak mi poszło ostatnio, przeczytasz tutaj: tydzień 2.
A zanim przejdę do dalszej części – tej z moimi osobistymi zapiskami z pamiętnika – dorzucę parę słów wprowadzenia. Kiedy publikuję niniejszy wpis, mamy 20 października. Teoretycznie powinnam więc wrzucić go dokładnie tydzień temu, a dziś podzielić się wrażeniami z tygodnia czwartego. Rzeczywistość jednak okazała się brutalna: cały czwarty tydzień regenerowałam siły po bardzo intensywnym czasie pracowo-wyjazdowym i absolutnie nie miałam ochoty wcześnie wstawać. Nie miałam też przestrzeni na to, aby pisać. Albo inaczej: nawet jeśli ją miałam, to wolałam ten czas przeznaczyć na coś innego.
I chociaż bałam się, że nie rozpocznę kolejnego tygodnia Produktywnych Poranków – o czym pewnie opowiem za tydzień – to po tej przerwie obudziłam się dziś mocno zmotywowana do działania. I chcę w ten sposób przypomnieć Ci, że czasem przerwiemy cykl codziennego pisania, trenowania, uczenia się obcych języków – obojętnie, nad jakim nawykiem pracujesz – ale poddawać się nie warto. Wiem, że wyzerowany licznik może demotywować, ale nie to jest najważniejsze: najważniejsze to działać dla siebie. I ja właśnie to w tej chwili robię.
Tymczasem: przejdźmy do wpisów z trzeciego tygodnia akcji.
Produktywne Poranki – moje zapiski
Standardowo, oto zrzuty ekranu z aplikacji Logseq, w której notuję, dziennikuję i gromadzę swoje zapiski. Kliknij, jeśli chcesz przeczytać w powiększeniu:
Trzeci tydzień Produktywnych Poranków – wnioski i refleksje
Na koniec kilka wniosków i refleksji po trzecim tygodniu akcji:
- Ponieważ zapisuję te wnioski z tygodniowym opóźnieniem, mam już za sobą czas, w którym chciałam testować drzemki o 6 rano. Ostatecznie testu nie przeprowadziłam, ale też uznałam, że nie ma to sensu. Jeżeli raz na jakiś czas, np. przy spadkach formy, poczuję, że muszę rano jeszcze się przespać – zrobię to. Ale nie chcę z tego urządzać nowej rutyny. Mimo wszystko najlepiej funkcjonuję w te dni, gdy poranek przebiega w miarę podobnie, a ta dodatkowa drzemka bardziej mnie rozregulowuje niż daje wartość. Ale i tak najgorszy okazał się ten wariant, w którym niby śpię, a jednak nie śpię, w te 50 minut, które mijają od pobudki męża do jego wyjścia z domu. Jest to totalnie rozwalające i nie chciałabym już wracać do tego systemu.
- Już teraz zapowiem też, że w czwartym tygodniu, który zaczęłam dziś, zmieniłam taktykę dotyczącą wyboru książki. Dobrze było przeczytać ciekawą, rozwojową pozycję w takich małych codziennych kawałkach, ale niestety nie mogłam na bieżąco tworzyć notatek, a dodatkowo mój mózg nie zawsze nadążał za tym, co czyta. Dzisiaj postawiłam na literaturę rozrywkową – Anioły i demony – i jest o wiele lepiej. Na tyle, że wydłużyłam czas czytania, bo tak się wciągnęłam. Ale o tym za tydzień.
- I jeszcze ostatnia kwestia: nie wracam na razie do zimnych pryszniców. Lubię je i pamiętam, że rok temu w sezonie jesienno-zimowym nie miałam z nimi problemu, ale aktualnie stanowią dla mnie barierę nie do przejścia. Być może mój organizm musi się przyzwyczaić do stanu powietrza w sezonie grzewczym i z czasem będzie lepiej, ale na ten moment poranny katar mnie totalnie do tego zniechęca.
Jeżeli chcesz o coś zapytać albo podrzucić słowa wsparcia – sekcja komentarzy pozostaje otwarta.
A jeśli masz ochotę wprowadzić do swojego życia odrobinę regularnego pisania i przyglądania się sobie, sięgnij po Dziennik Wieloletni:
Dziennik Wieloletni
Dziennik Wieloletni – rozwojowe narzędzie z pytaniami na każdy dzień – do wypełnienia przez 5 lat.
Zatrzymaj się na chwilę i znajdź czas, by pomyśleć o sobie. Pytania, które stworzyłam, dotyczą m.in. samorozwoju, zainteresowań, planowania, organizacji i codziennych przyjemności.
Do kupienia w sklepie Zyszczak.pl – w kilku wariantach kolorystycznych.





